PL

Piotr Potworowski

Krótka biografia Kalendarium Wystawy

Krótka biografia

Należy do grona najwybitniejszych malarzy powojennej sztuki polskiej. Jego twórczość , która w połowie powstała na emigracji, w znaczący sposób wpłynęła na rozumienie nowoczesnego malarstwa. Autor nastrojowych pejzaży, przedstawień wnętrz, aktów. Jego obrazy z dojrzałej fazy twórczości stanowiły fenomeny, unikalne przetworzenie inspiracji płynących z natury w na poły abstrakcyjne syntezy. Charakteryzują je wyrafinowane kompozycje i wybitne wartości kolorystyczne, wyrażone w postaci płaskiej, syntetycznej plamy barwnej skonfrontowanej w późniejszych poszukiwaniach z elementami malarstwa materii.

Był uczniem Józefa Pankiewicza w Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie, pod którego patronatem grupa studentów m.in. Jan Cybis, Hanna Rudzka Cybisowa, Józef Czapski, Artur Nacht i Zygmunt Waliszewski założyła Komitet Paryski w celu kontynuowania studiów opartych na tradycji malarstwa francuskiego. W 1924 r. Potworowski wyjechał do Paryża, gdzie uczęszczał do pracowni Légera a także poznał twórczość Cézanne’a, Bonnarda, Matisse’a i Braque’a.

Potworowski powrócił do Polski w 1930 r. i zamieszkał w Wielkopolsce, gdzie przebywał do początku wojny. Po klęsce kampanii wrześniowej przedostał się do Norwegii i Szwecji, a w 1943 r. dołączył do Armii Polskiej w Szkocji. Wkrótce potem w Londynie nawiązał kontakt ze środowiskiem polskich artystów, m.in. Jankielem Adlerem, Feliksem Topolskim i Markiem Żuławskim. Kolejne piętnaście lat spędzone w Wielkiej Brytanii były znaczące w karierze i twórczości artysty. Od 1949 r. był profesorem w Bath Academy of Art w Corsham, gdzie przyjaźnił się ze znaczącymi artystami młodego pokolenia - Williamem Scottem, Peterem Lanyonem, Bryanem Wynterem, Kennethem Armitage i Adrianem Heathem. W ukształtowaniu się sztuki Potworowskiego ogromną rolę odegrał nastrojowy pejzaż angielski, a zwłaszcza Kornwalia, gdzie miał swoją pracownię i spotykał artystów brytyjskich z Grupy St Ives. Jego obrazy wzięły udział w znaczących wystawach w Anglii i za granicą. Artysta przyjęty został do London Group oraz w 1956 roku do Royal West England Academy.

Powrót do Polski w 1958 roku oznaczał dla malarza konfrontację z panującymi tu stosunkami i ambicjami byłych przyjaciół z Komitetu Paryskiego. Artysta został zaproszony przez prof. Zdzisława Kępińskiego do Poznania, gdzie znalazł początkowo dach w Muzeum Narodowym i został profesorem w Państwowej Wyższej Szkole Sztuk Plastycznych. Następnie objął pracownię malarską w Gdańsku – Sopocie, gdzie w dobrej atmosferze pracował wraz z asystentką, którą była Teresa Pągowska. Nieoczekiwana śmieć przerwała jego nowy, wspaniale zapowiadający się okres twórczości. Współpracował również z teatrem, przygotował scenografię m.in. do przedstawień Wesela S. Wyspiańskiego w reż. T. Byrskiego i Fausta J.W. Goethego w reż. J. Grotowskiego.

Obrazy Potworowskiego eksponowane były na wielu prestiżowych wystawach w kraju i na świecie, m.in. w Documenta II w Kassel (1959), XXX Biennale w Wenecji (1960), gdzie zdobył nagrodę; Musée d’Art Moderne w Paryżu (1961), Museum of Modern Art w Nowym Jorku (1961).Prace artysty znajdują się w kolekcjach prywatnych i publicznych, m.in. w Tate Gallery St Ives, Bristol City Art Gallery, Royal West of England Academy oraz w wielu muzeach, m.in. Muzeum Narodowym w Warszawie, Poznaniu i Krakowie.

Kalendarium

1898-1912
Tadeusz Piotr Potworowski urodził się 14 czerwca 1898 roku w Warszawie. Ojciec, Gustaw Seweryn, inżynier technolog, ukończył studia w Petersburgu; był wspólnikiem i dyrektorem fabryki motorów Diesla "Perkun" przy ulicy Grochowskiej w Warszawie. Matka - Jadwiga z Wyganowskich. Piotr miał dwóch braci, Stefana urodzonego w roku 1899 i Jana urodzonego w 1900. Dziadkowie - Piotr i Malwina z domu Moczulska - mieszkali w Płocku, mieli jednego syna (Gustawa Seweryna) i trzy córki. Rodzina Gustawa Seweryna mieszkała w Warszawie kolejno przy Chłodnej, Widok, Foksal, a później, kiedy warunki materialne poprawiły się, przy ul. Hortensja, w dużym pięknym domu, gdzie były "dwie windy, marmurowe schody z dywanami i portier'. Tadeusz Piotr Potworowski opowiadał, że pierwsze zapamiętane "obrazy", które zrobiły na dzieciach wrażenie, to widziane przez okno barwne uroczystości pogrzebowe na pobliskim cmentarzu prawosławnym oraz konna straż ogniowa wyjeżdżająca z hałasem z remizy strażackiej po drugiej stronie ulicy. Brat matki był malarzem samoukiem, z wielką pasją oddającym się temu zajęciu. Rozbudziło to w dzieciach chęć do malowania i rysowania. Pierwsze nauki bracia pobierali w domu, później Piotr uczył się w Szkole Jeżewskiego i Konopczyńskiego. Sytuacja materialna rodziny była dobra. Wakacje spędzali we własnej willi w Kazimierzu nad Wisłą. 1913 Wielki cios spotkał rodzinę Potworowskich tego roku matka zginęła tragicznie w Zakopanem. Piotr bardzo przeżył tę stratę, kochał matkę i czuł się z nią mocno związany. Była osobą pełną temperamentu i bardzo lubianą. 1914-1917 Jeszcze w 1914 roku bracia spędzali lato w Kazimierzu. Przyjechał tu też Anglik - student z Oksfordu, który miał uczyć chłopców angielskiego. Rezultat był jednak niewielki, gdyż nauczyciel wolał mówić po francusku, a chłopcom to odpowiadało. Ojciec przebywał w tym czasie w Ostendzie. Po wybuchu wojny bracia zostali wysłani do ciotki Łopacińskiej (z domu Potworowskiej), do majątku Leonpol nad Dźwiną. Tu po raz pierwszy Potworowski zobaczył rysunki Stanisława Wyspiańskiego. Była tam też na wakacjach bliska krewna, córka generała Zajączka; u niej znajdował Piotr poparcie, kiedy w 1915 roku zamieszkał z braćmi w Moskwie (u ciotki Jeżewskiej). Piotr uczęszczał do polskiego gimnazjum dla ewakuowanych Polaków. Zachowały się pisane przez niego listy ilustrowane patriotycznymi lub żartobliwymi rysunkami. Po ukończeniu gimnazjum Potworowski wstąpił do I Pułku Ułanów Korpusu Polskiego gen. Dowbora Muśnickiego, nazwanego później Pułkiem Ułanów Krechowieckich. Wziął udział w bitwie pod Krechowcami.

1918-1919

Po powrocie do Warszawy rozpoczął studia na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej, lecz trwało to krótko, ponieważ został ponownie zmobilizowany (do tego samego pułku). W walce z Ukraińcami brat Piotra, Jan, został ranny. Wzięty do niewoli zmarł w szpitalu w Trembowli. Tadeusz Piotr ukończył podchorążówkę i już jako podporucznik brał udział, razem z bratem Stefanem, w kampanii bolszewickiej. Ranny w walkach pod Zamościem znalazł się w szpitalu.

1920-1921

Potworowski postanawia zostać malarzem; ojciec obiecuje mu pomoc. Po demobilizacji podejmuje naukę w szkole Konrada Krzyżanowskiego w Warszawie pod kierunkiem Adama Rychtarskiego. Jak wspominał - wstrząsem dla niego było zobaczenie rysunków i sztychów Rembrandta. Zaczyna dużo rysować i malować jak w transie. Poznaje Janusza Strzałeckiego. Już wtedy pociągało Potworowskiego wszystko co nowe. Poznał Mieczysława Szczukę i z zainteresowaniem obejrzał jego pierwszą wystawę kompozycji abstrakcyjnych. Był pod wrażeniem osobowości artysty, jego awangardowej postawy i wszechstronnych zainteresowań obejmujących również zagadnienia architektury, grafiki, plakatu czy filmu. W tym samym czasie sam namalował kilka abstrakcyjnych kompozycji.

1922-1923

Potworowski przenosi się, za namową Janusza Strzałeckiego, do Krakowa. Zjawił się w Akademii Sztuki Pięknych jeszcze w mundurze, z mauzerem u pasa i - jak wspominał - gotów był walczyć, gdyby go nie chciano przyjąć. Obyło się jednak bez przeszkód i zjawił się ze sztalugami w pracowni prof. Józefa Pankiewicza oznajmiając, że tu będzie malować. "Zadzierzysty ułan" - mówili o nim koledzy. Pankiewicz wrócił do kraju po dłuższym pobycie we Francji i Hiszpanii. Przybliżał studentom malarstwo zachodnioeuropejskie, a szczególnie francuskie, którego był wielbicielem. Słuchali go z zaciekawieniem, odkrywał przed nimi tajniki warsztatu, a także uczył myślenia. Obrazy jego świadczyły, że był dobrym malarzem, chociaż nie wzbudzały zachwytu wśród studentów. Kiedy Potworowski przybył do pracowni, byli już w niej Jan Cybis, Hanna Rudzka (wkrótce żona Cybisa), Zygmunt Waliszewski i Józef Czapski - dwaj ostatni przeszli z pracowni Wojciecha Weissa. Obrazy Waliszewskiego nie podobały się Potworowskiemu, zarzucał im, że wyglądają jak ilustracje. Zainteresowały go natomiast obrazy Cybisa, bo miały gęstą materię farby, która była - jak mówił -lumineuse i tworzyła światło. Również formistyczne obrazy Józefa Jaremy uznał za ciekawe. Potworowskiemu odpowiadała panująca w pracowni chęć zerwania ze sztuką zrutynizowaną oraz waga, jaką przywiązywano do koloru. Potworowski odnosił się z niechęcią do Pankiewicza, niewątpliwie jednak zajęcia w jego pracowni wpłynęły na kulturę kolorystyczną Potworowskiego, choć ogromną rolę odgrywał jego wrodzony smak, talent i niezwykła wrażliwość na kolor. Potworowskiego wciąga atmosfera tętniącego życiem Krakowa, do którego przybywali po latach wojny z różnych stron i środowisk ludzie o różnych poglądach, głównie młodzi. Przysłuchiwał się gorącym dyskusjom na spotkaniach literatów i artystów, wśród nich entuzjastów formizmu, w klubach "Gałka Muszkatołowa" i "Esplanada". Oddychał atmosferą tak odpowiadającej mu awangardy. W czasie wakacji 1923 roku zaprosił kolegów do domu w Kazimierzu. Potworowski włącza się z zapałem do przygotowań związanych z wyjazdem grupy studentów do Paryża. Zakładają Komitet Paryski (K.P. - stąd nazwa kapiści). W celu zdobycia środków materialnych organizują rozmaite imprezy, m.in. widowiska teatralne; ich głównym animatorem był Józef Jarema, który wystawił własne futurystyczne sztuki Serce pani Agnieszki czy Napoleon w elektrowni (Cybis zagrał główną rolę).

1924-1925

Wyjazd do Paryża nastąpił we wrześniu 1924 roku w następującym składzie: Jan Cybis, Józef Czapski, Seweryn Boraczok, Artur Nacht-Samborski, Tadeusz Piotr Potworowski, Hanna Rudzka-Cybisowa, Janusz Strzałecki, Marian Szczyrbuła, Zygmunt Waliszewski. W Paryżu dołączył do nich mieszkający tam Jacek Puget, po roku Dorota Seydenmannowa i nieco później Stanisław Szczepański. Młodzi malarze są pod wielkim wrażeniem dzieł oglądanych w muzeach paryskich i na wystawach. Pankiewicz zaleca im kopiowanie wybitnych obrazów w Luwrze (Potworowski wykonał m.in. kopię obrazu Delacroix Lew i pejzażu Corota). Uwagę ich przyciąga przede wszystkim Paul Cezanne oraz Pierre Bonnard, chociaż Cybisa nie od razu urzekło malarstwo Bonnarda. Potworowskiego interesuje też Henri Matisse, Pablo Picasso, Georges Braque, zwraca uwagę również na nowe prądy w sztuce lat dwudziestych. U Bonnarda natomiast odkrywa, obok ukazania nieograniczonych możliwości tkwiących w kolorze, tak ważny dla niego porządek konstrukcji obrazu, który kryje się pod powierzchnią pozornej przypadkowości. Potworowskiego zajmują inne problemy niż te, które stawia przed swoimi uczniami Pankiewicz. Szukając własnej drogi, uczęszcza przez pewien czas do pracowni Fernanda Legera, gdyż tu znajduje odpowiadające mu dążenie do zdecydowanej strukturalności obrazu, opartej na dynamicznych rytmach, a równocześnie wyważonej . Był to też początek trwałej przyjaźni z Tytusem Czyżewskim. Razem zwiedzają Paryż, muzea, odwiedzają pracownie artystów, m.in. mieszkającego od dawna w Paryżu Tadeusza Makowskiego. Czyżewski miał już za sobą okres formizmu i w tym czasie bliższe mu były zainteresowania kolorystyczne, a operował kolorem żywym i mocnym. Na początku zamieszkali w dormitorium Lycee Jansson de Sailly na rue de Pompe. Cała grupa żyła w atmosferze wielkiej przyjaźni. Potworowski był skarbnikiem, Czapski - ze względu na najlepszą znajomość francuskiego - "ministrem spraw zagranicznych". Pomagał on w nawiązywaniu kontaktów i uzyskaniu zamówień, gdyż miał rozległe powiązania także w sferach arystokracji. Później podzielili wspólne pieniądze i każdy żył na własną rękę. Potworowski zamieszkał na Montparnasse. Trudne warunki materialne zmuszały do podejmowania rozmaitych prac zarobkowych: próbował różnych prac, m.in. jako bibliotekarz u hr. Orłowskiego, ale najczęściej wykonywał różne przedmioty użytkowe - malowane parawany, wachlarze i ozdobne kasety.

Grupa K.P. przed wyjazdem do Paryża, 1924. Od lewej stoją: J. Jarema, S. Boraczok T. P. Potworowski, J. Puget; poniżej od lewej: Z. Waliszewski, J. Czapski, A. Nacht-Samborski, J. Cybis, H. Rudzka-Cybisowa, T. Czyżewski (reprodukcje w Kalendarium pochodzą z archiwów I. Moderskiej i J. Potworowskiego ( Zwiedza Francję - Burgundię, Bretanię, raz spotkał się z ojcem w Bordeaux, czasem wyruszał też z Paryża na długie piesze wycieczki. Wiosną 1925 roku wybrał się na południe, gdzie odwiedził Eugeniusza Eibischa w La Ciotat. Zamieszkał w małym hoteliku w Marsylii w pobliżu portu. Chciał zrealizować swoje marzenia o dalekich podróżach zawarł znajomość z kapitanem małego handlowego Żaglowca "Aimee-Marie" i został przyjęty jako członek kilkuosobowej międzynarodowej załogi. Płynęli z ładunkiem wzdłuż wybrzeży północnej Afryki. Zwiedził więc Potworowski Tunis, Maroko, Algier, Kartaginę. Wspominał tę sześciomiesięczną wyprawę jako najpiękniejsze dni w Życiu. Zaczęła się wtedy trwająca przez całe życie fascynacja morzem, która znalazła odbicie w jego dalszej twórczości. Z podróży przywiózł Potworowski wiele rysunków robionych lekką kreską. Jesienią wrócił do Paryża, żeby malować. Przyjął też zamówienie na wykonywanie modeli dawnych okrętów, do czego przygotowywał się starannie w Musee de Maritime. Czasem pomagał mu przy tej pracy Jacek Puget (budowanie modeli okrętów pozostało do końca życia jednym z ulubionych zajęć Potworowskiego). Również przy dekoracji sali na słynny bal zorganizowany przez kapistów jesienią 1925 roku w Salle d' Agriculture wykorzystał Potworowski motyw statków. "Sufit przedstawiał głębię morską, w której pływały ryby i różne potwory - pod sufitem zawieszone były statki, a po drabinach wspinały się anioły z worków z trocinami" - wspomina Hanna Rudzka-Cybisowa. Zygmunt Waliszewski i Jan Cybis także uczestniczyli w projektowaniu wystroju sali. Józef Pankiewicz natomiast zrzekł się protektoratu nad balem w ostatniej chwili, funkcję tę objęli Pablo Picasso i księżna Dolly Radziwiłł. Na balu zjawił się cały Montparnasse - cały Paryż. Przybył Pierre Bonnard, Jean Cocteau, Constantin Brancusi, Olga Boznańska, Leopold Zborowski i wielu arystokratów zaproszonych przez Józefa Czapskiego. Bal miał wielkie powodzenie - nie przyniósł jednak spodziewanych zysków. 1926-1927 Potworowski urządza pracownię przy 22 Avenue du Maine w sąsiedztwie rzeźbiarza Augusta Zamoyskiego. Ciągle poszukuje własnej drogi. Maluje inaczej niż koledzy - czasem, jakby z przekory, płasko jak kolorowe pocztówki. Dużo czyta - Stendhala, do którego często wracał i nawiązywał, Cocteau, Alain-Fourniera. Wcześniej już interesowali go filozofowie niemieccy - Schopenhauer, Nietzsche. Pod wpływem Jana Cybisa członkowie grupy postanowili nie wystawiać swoich obrazów aż do osiągnięcia jak najwyższego poziomu; wytrwali w tym postanowieniu aż do roku 1930, autorytet Cybisa i jego wymagania odczuwali jednak czasem jako ciężar. Potworowski nie zgadzał się z tym i zaczął jako pierwszy uczestniczyć w wystawach. Już w 1926 roku wziął udział, m.in. obok Tytusa Czyżewskiego, Eugeniusza Eibischa, Romana Kramsztyka, w Salonie Niezależnych w Palais de Bois-Porte Maillot w Paryżu, wystawiając obraz Czarny statek. Obraz malowany był - jak mówił Potworowski - bardzo prostymi środkami o schematycznie ujętej bryle statku. Czarny statek zakupiony został przez marszanda z Brukseli. W następnym roku na Salonie Niezależnych w Grand Palais eksponowane były obrazy Żaglowce na morzu i Bitwa między flotą polską i szwedzką - jakby cienie przezroczyste okrętów, prawie abstrakcyjne. Potworowski mówił, że sam nie wie, dlaczego dał taki tytuł. W tym czasie nadeszła z Krakowa wiadomość o założeniu w Paryżu filii Krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych pod kierownictwem prof. Józefa Pankiewicz. Ponieważ większość z grupy kapistów nie miała jeszcze dyplomów, przyjęci zostali tylko Cybis i Waliszewski, ci jednak na znak protestu zrezygnowali.



1928-1929

Sześć tygodni spędza Potworowski w Anglii. Zwiedza Oksford, Walię i przebywa dłuższy czas w Londynie, gdzie w niedużej Claridge Gallery na Brook Street w centrum miasta na wystawę zatytułowaną "Sailing Ships" - przedstawia 19 prac o tematyce morskiej. Wśród 6 obrazów olejnych znalazła się Bitwa pomiędzy flotą polską i szwedzką, Żaglowce na morzu; akwarele przedstawiały okręty z czasów Ludwika XV i Ludwika XVI. Artysta wystawia także modele statków: XVIII-wieczną fregatę i hiszpański galeon "Santa Maria" Krzysztofa Kolumba. Odnaleziony w Londynie katalog tej wystawy zawiera spis eksponowanych dzieł. W tym samym czasie wystawiali tam Stanisław Noakowski i Stefan Felsztyński. Wystawę otworzył polski minister Skirmunt, co spotkało się w Polsce z zarzutem, że to zbyt mała wystawa na tak uroczyste otwarcie. Potworowski zawiera znajomości i zaprzyjaźnia się z angielskim grafikiem Billem Hayterem oraz francuskim malarzem surrealistą Andre Massonem. W konkursie malarskim ogłoszonym przez ambasadora Polski i Związek Polskich Artystów w Paryżu najwyższe nagrody przypadły członkom Komitetu Paryskiego. Nagrodzono obrazy: S. Boraczoka, J. Cybisa, A. Nachta, J. Strzałeckiego i Z. Waliszewskiego. Werdykt wydało jury w składzie: G. Rouault, O. Friesz, R. Dufu, A. Salmon i J. Pankiewicz. Pokaz wyróżnionych prac odbył się w pracowni Augusta Zamoyskiego. Była to pierwsza wspólna nieoficjalna jeszcze wystawa członków Komitetu Paryskiego. Odniosła sukces - Gertrude Stein kupiła dwa obrazy J. Cybisa. Mieszkająca w Paryżu Angielka Gladys (Claire) ReynoldsChancerelles pośredniczyła nieraz w sprzedaży obrazów i innych prac, głównie do Anglii. Lubiła Polaków, wielokrotnie też była w Polsce, którą uważała za swoją drugą ojczyznę. Lata okupacji spędziła na polskich kresach. Na jednym z przyjęć u Claire Chancerelles poznał Potworowski Magdalenę Mańkowską, studentkę antropologii, która pod koniec 1928 roku przyjechała z Brukseli na dalsze studia do Paryża. W kwietniu 1929 roku Potworowski i Magdalena Mańkowska zawarli związek małżeński.

1930-1932

Na przełomie marca i kwietnia 1930 roku w Galerie Zak w Paryżu przy Saint-Germain-des Pres miała miejsce pierwsza wystawa kapistów (otwarcie 28 marca). Odwiedzano tę wystawę bardzo licznie, w tym tak znane osoby jak Gertrude Stein czy Edouard Vuillard. W maju Potworowski wyjeżdża do Genewy w związku z mającą się tam odbyć w Galerie Moos wystawą kapistów pod nazwą "Młode malarstwo polskie - Grupa K.P." Otwarcie nastąpiło 9 maja w trakcie obrad Sesji Ligi Narodów, patronat objęła Ambasada Polska w Szwajcarii. Zaprezentowano 108 obrazów, wydany został katalog z tekstem Waldemara George'a. Potworowski wystawił 15 prac, w tym 7 obrazów olejnych. Wystawa miała dobre recenzje, dokonano wiele zakupów. 6 grudnia 1931 roku w Klubie Artystycznym w hotelu ',Polonia" w Warszawie odbyła się pierwsza polska" Wystawa Malarstwa Grupy K.P.". Wystawiono 76 prac następujących artystów: S. Boraczok, J. Cybis, J. Jarema, A. Nacht, T. Potworowski, H. Rudzka-Cybisowa, D. Seydenmannowa, J. Strzalecki, Z. Waliszewski i rzeźbiarz J. Puget. W tekście towarzyszącym ekspozycji katalogu, napisanym przez Cybisa, sformułowane zostało credo artystyczne grupy: "Głównym warunkiem powstania obrazu jest jego koncepcja malarska. Niezależnie od tego, czy płótno było malowane z wyobraźni, czy z natury, zawsze musi być widoczny malarski powód, dla którego było tworzone. Dzieło sztuki istnieje samo w sobie. Malując z natury, chcemy stworzyć płótno, które by odpowiadało naszemu przeżyciu malarskiemu wobec tej natury, więc nie żeby było dokumentem podobieństwa, ale żeby dało grę stosunków i działań plastycznych, na których koncepcję nas ta natura naprowadza. Wszystkie stosunki w naturze muszą być transponowane na warunki płótna (płaszczyzna) i nabrać tam samoistnego znaczenia. Kolor na płótnie powstaje dopiero przez kontrast z innymi kolorami. Kolor nie koncypowany z założonej gry, a tylko naśladujący kolor z natury - nie działa malarsko. Im kolor będzie słuszniejszy, tym forma będzie pełniejsza (Cezanne) i tym bliższa realizacji plastycznej. Nie chcemy zadziwiać żadnymi truck'ami, stwarzaniem złudzeń optycznych wypukłości czy dali, ani robieniem ČobrazówÇ modernistycznych czy innych (images). Płótno nie musi być wykonane, ale powinno być rozstrzygnięte po malarsku." Potworowski powraca z żoną do Polski w kwietniu 1930 roku. Zatrzymują się u ojca Piotra w Warszawie, gdzie rodzi się syn Jan. Troskliwą opieką otacza ich druga żona ojca - z domu Janicka. Na stałe zamieszkują w Rudkach, majątku rodziny żony - Mańkowskich niedaleko Poznania. Jeszcze w tym samym roku zimą Potworowski jedzie z żoną do Paryża. Do majątku w Rudkach często przyjeżdżają zaprzyjaźnieni z Potworowskimi artyści, m.in. Jan i Hanna Cybisowie, Wacław Taranczewski, Tytus Czyżewski, Janusz Strzalecki, który ożenił się z siostrą Magdaleny, Jadwigą Mańkowską, również poznaną w Paryżu. Taranczewski wspominał: "Obszerny pałac, piękny park dawały możność swobodnej pracy kilku artystom, którzy tam przebywali. Malowaliśmy z zapałem i martwą naturę, i pejzaż, i portret. Rudki stały się dla nas czymś w rodzaju Barbizonu, zajeżdżało się tam na zaproszenie i nie proszonym. Trwało to kilka lat, co roku przyjeżdżali inni malarze, mieszkał Janusz Strzalecki, przychodził przez pole z oporowa Jacek Puget. Jeździło się w sąsiedztwo do Oporowa, gdzie Ludwik Puget urządzał wieczory [kabaretu] Różowej Kukułki, której artystów przywożono z Poznania." Nastrój panujący w Rudkach był też dużą zasługą żony Piotra - Magdaleny (Magi), osoby o wysokiej kulturze i uroku osobistym. Na podeście wewnętrznych schodów pałacu Potworowski wykonał malowidło ścienne pod wrażeniem Tintoretta, a przed domem stały jego rzeźby. Zachowały się listy Potworowskiego pisane do Jana Cybisa. W maju 1931 roku pisze z Rudek jeszcze do Paryża: "Żałuję szalenie, że nie mogę oglądać wystaw w Paryżu, ale tu oglądam mego syna, który jest wspaniały i ma rubensowskie kształty, chyba po mnie, bo Maga jest zupełnie gotycka. W Rudkach kwitną wonne bzy, pokoje pałacu są zasypane kwiatami, wszędzie są kwiaty i piekące słońce, od rana do wieczora świergocą ptaszki. Sala przodków, która jest domowym refektarzem, czeka na Wasz przyjazd z bukietem irysów ." Hanna i Jan Cybisowie wracając z Paryża jesienią 1931 roku na kilka miesięcy zatrzymują się w Rudkach. Wbrew pozorom warunki życia w Rudkach były skromne. Potworowscy zajmowali trzy pokoje, a większa część dworu stała pusta do korzystania przez wszystkich spadkobierców (Magdalena miała pięcioro rodzeństwa). Matka jej od dłuższego czasu mieszkała w Rzymie. W jednym z listów do Cybisów pisał Potworowski o obrazach malowanych w Rudkach przez Taranczewskiego i Czyżewskiego: " Tytus namalował dużo płócien bardzo ciekawych - portret Magi w czerwonej sukni w dużym formacie na kanapce w kwiaty - z neapolitańską żółtą szmatką w tle z ptaszkiem. Potem kotkę Roztworowską na tej samej kanapce. Taranczewskiego w zielonym fraku ze szpadą. Najzdolniejszy jest Taranczewski." "Obecnie grzebię się w brudnych fioletach z oranżami, dość tępo. Mam trzy akty Magi na wielkim płótnie, które nazywam Burdelem pompejańskim, i dwa tygrysy w klatce, robię też powidła. [...] Będziemy tu siedzieli i ciułali grosze, mamy już 600 zł, aż będzie 1500, to wtedy pojedziemy do Włochów i żaden diabeł nas nie zatrzyma." W styczniu 1932 roku w długim liście do Jana porusza sprawę "Głosu Plastyków" i różne aktualne problemy życia artystycznego, min.: "odczuwam potrzebę poparcia naszego stanowiska w malarstwie przez słowo pisane i drukowane i musimy to uczynić. [...] Musimy być bezwzględni w wygłaszaniu naszych poglądów. Co się tyczy "Głosu Plastyków", to wszystko jest w porządku, tylko że Kraków jest dziurą i transmitowanie wszelkich problemów z Warszawy do Krakowa i z powrotem jest jałowe. Konieczne jest, ażeby nasze pismo wychodziło z Warszawy (co nie przeszkadza, żeby było drukowane w Krakowie). Myślę, że nie wystarczy nie dopuszczać kretynów do pisania, trzeba jeszcze znaleźć własny program, który ma coś do powiedzenia, otóż ja nie wiem, kto oprócz Ciebie tam pisze, bo Jarema i Gepert mnie nie zachęcają."

W marcu 1932 roku pisze też Potworowski do Cybisa szczegółowo o staraniach, jakie podjęli z Czapskim w celu urządzenia wystawy w Paryżu: "Przed wyjazdem byłem z Józiem w paru galeriach, żeby się rozejrzeć co do możliwości wystawy ... zdecydowaliśmy się. Józio przedsięweźmie odpowiednie kroki w celu wystawy K.P. na wiosnę 1933 w Paryżu. Ja go do tego pchnąłem i zdaje się, że się zabrał na serio do roboty, trzeba by było, żebyś Ty napisał też do niego z zachętą. Mamy rok czasu, żeby coś zrobić, a ja mam nadzieję, że uzbieram pieniądze na wyjazd. Co do wystawy w Warszawie, to będziemy z Józiem i tak całą zimę w Warszawie, więc nic trudnego zrobić wystawę po drugiej, albo w Warszawie na jesieni."

Magdalena Potworowska, Hanna Rudzka-Cybisowa, Jan Cybis, Tadeusz Piotr Potworowski

"Cezanne, Monet, Corot, wszyscy siedzieli na prowincji i pracowali w spokoju, więc nie martw się tym, że nie jesteś w Paryżu, co do mnie, to jestem zadowolony z losu i myślę, że mi wystarczą wycieczki coroczne do Paryża, a nawet jeśli bym mógł siedzieć we Francji, to mieszkałbym na wsi." Pisze artykuły do "Głosu Plastyków" (Kilka stów o George'u Seurat i Pierre Bonnard). Potworowski dużo maluje w Rudkach. Powstały m.in.: w 1930 roku Portret żony (wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), w 1931 roku Motyl i kwiaty (zaginiony), Martwa natura (wł. prywatna, Poznań), w 1932 Park - pejzaż z bramą w Rudkach (zaginiony), jeden z nielicznych krajobrazów w tym czasie, Trzy kobiety we wnętrzu (zaginiony), Przed lustrem (wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu). Dłuższy pobyt Taranczewskiego w Rudkach sprzyjał kształtowaniu się jego własnej twórczości; wpłynęło na to także towarzystwo Potworowskiego i Czyżewskiego, którzy nie tylko chętnie oddawali się analizom problemów malarstwa, ale również po wielu latach spędzonych w Paryżu mieli rozeznanie w różnych kierunkach w sztuce. Potworowski operuje bardziej sztywną płaszczyzną i zarysowaną ostro sylwetką, stopniowo przechodząc na bardziej stonowane barwy i wydobywa większą ekspresję. Jesienią 1932 roku Potworowski, Czyżewski i Taranczewski po pobycie w Rudkach urządzają wspólną wystawę w Poznaniu w Salonie Mąkowskiego przy placu Wolności. Udział wzięło także kilku malarzy poznańskich: Leon Dolżycki, Erwin Elster, Władysław Lam, Józef Krzyżański. Potworowski uczestniczy m.in. w wystawach Instytutu Propagandy Sztuki (IPS) w Warszawie - "Salonach Zimowych", "Nowej Generacji", na której otrzymuje w roku 1932 nagrodę za obraz Trzy kobiety we wnętrzu (zaginiony). Wystawia razem z kapistami, choć oficjalnie nie jest członkiem grupy.

1933-1934

Potworowski bierze udział w życiu artystycznym Poznania. Często wystawia z Wacławem Taranczewskim, Tytusem Czyżewskim, a także z Leonem Dołżyckim i Władysławem Lamem, min. w Salonie Mąkowskiego oraz w Instytucie Krzewienia Sztuki (IKS) w Poznaniu. W wystawie grupy Plastyków Nowoczesnych w IPS w Warszawie obok Potworowskiego biorą udział także Leon Chwistek, Tytus Czyżewski, Karol Hiller, Henryk Stażewski, Władysław Strzemiński, Katarzyna Kobro, Jonasz Stern. Potworowski wystawia m.in. obraz Akt (mężczyzna siedzący na skrzyni) (w!. prywatna, miejsce przechowywania nieznane). W 1933 roku Potworowski odbywa podróż do Holandii. Oprócz obrazów wielkich mistrzów zainteresowało go malarstwo na kaflach. W Krakowie w Towarzystwie Przyjaciół Sztuk Pięknych odbywa się wspólna prezentacja prac Potworowskiego i Taranczewskiego. W marcu 1934 roku w IPS w Warszawie otwarto drugą wystawę grupy K.P. z udziałem wszystkich członków oraz Potworowskiego. Mieczysław Wallis, pisząc o grupie K.P., zauważa u Potworowskiego dążenie do zwartej linearnej konstrukcji i do operowania wielkimi płaszczyznami barwnymi (" Wiadomości Literackie" 1934, nr 15). W Salonie Zimowym IPS w Warszawie Tadeusz Potworowski wystawia Trzy akty (zaginiony). Potworowscy utrzymują bliski kontakt z rodziną Żółtowskich z Głuchowa. Często u nich przebywają, spędzają razem święta. Na czas wyjazdów z Rudek zostawiają w Głuchowie małego syna pod opieką przyjaciół. w pałacu w Głuchowie były malowane przez Potworowskiego: supraporty nad drzwiami, ściana nad kominkiem, parawan stojący przed kominkiem z obrazem Neapol z morzem i okrętami, a także malowany przez niego piec kaflowy . W Polsce w tych latach wyraźne było zainteresowanie grafiką, Potworowski chciał również zaznaczyć swoją obecność w tej dziedzinie i niejako na marginesie głównego nurtu jego twórczości powstaje w 1934 roku 8 litografii inspirowanych prozą Edgara Allana Poe. Teka zawiera też osobną tablicę z tekstem Jana Ulatowskiego na temat groteski; na drugiej karcie wymienione są tytuły poszczególnych litografii nawiązujących do wybranych 8 opowiadań Poego z krótkim streszczeniem.

1935-1937

W 1935 roku po podziałach majątkowych rodziny Mańkowskich Potworowscy przenoszą się z Rudek do majątku Grębanin koło Kępna. W pałacu mieszka matka żony Potworowskiego, Anna hr. Mańkowska z domu Michałowska (rodzina spokrewniona z malarzem Piotrem Michałowskim i gen. Henrykiem Dąbrowskim), z synem Władysławem. Potworowscy zajmują znajdującą się w pobliżu pałacu tzw. Czerwoną willę. Ściany swojej pracowni pokrywa Tadeusz malowidłami, min. dużą sceną Karnawat wenecki. Według relacji p. Witkowskiej, nauczycielki z Grębanina, przeważał kolor czerwonawo-brunatny. Również w Grębaninie przebywają często zaprzyjaźnieni artyści, głównie Czyżewski i Taranczewski.

Przed Czerwoną willą w Grębaninie, 1936

Potworowski był inicjatorem założenia Stowarzyszenia Ziemi Kępińskiej (początkowo pod nazwą Klub Inteligencji Ziemiańskiej) oraz muzeum w Kępnie. Był pierwszym jego kustoszem. Współpracował z burmistrzem Wacławem Kokocińskim oraz Stanisławem Czernikiem, założycielem i redaktorem miesięcznika "Okolica Poetów". W tym czasie zaprojektował dekoracje wnętrz nowego gmachu PKO w Kępnie - namalowany przez niego obraz (1,5 x 5 m) przedstawiał scenę przekazania Księstwa Pomorskiego Przemysławowi II w Kępnie w 1282 roku - a także strop kasetonowy w sali zebrań, fryz i boazerie. Zaprojektował winietę do "Nowego Przyjaciela Ludu", z którą czasopismo ukazywało się do końca 1939 roku. w książce Ireny Piotrowskiej-Głębockiej Zagadnienia malarstwa współczesnego w Polsce (Poznań, 1935) pojawia się dłuższe omówienie malarstwa Potworowskiego. W rozdziale Tadeusz Potworowski (imienia Piotr używać zacznie w latach czterdziestych) autorka pisała: " Tadeusz Potworowski zamieszkały po powrocie [z Paryża] do kraju w woj. poznańskim, pracuje wydajnie w kierunku precyzowania swojej własnej formy malarskiej. Prace Potworowskiego cechuje podejście analityczne, oparte na przemyśleniu i kontroli mózgu, co jednak nie pozbawia jego obrazów uroku i poezji, przeciwnie, wzbogaca jego uczuciowość. Należy on do tych twórców, których sztuka, prosta i cicha, nie rzuca się w oczy, której głębokość poznaje się dopiero po zżyciu się z nią, po dłuższym przebywaniu z nią. Artysta upraszcza zarysy rysowanych przedmiotów, nie deformując ich jednak, unika barw jaskrawych, niemniej stosując żywe harmonie barwne. Problem malarski w jego pracach ujawnia się drogą czysto kolorystycznych rozwiązań, a płótna jego obfitują w coraz to nowe harmonie subtelnych zestawień barwnych." Potworowski maluje chętnie postacie kobiet we wnętrzach na tle wzorzystych tkanin, martwe natury, portrety. Uratowały się szkicowniki, w których rysował przeważnie najbliższych - rodzinę, przyjaciół (są dwa portrety Tytusa Czyżewskiego).

Muzeum w Kępnie posiada większą liczba przedwojennych prac Potworowskiego na papierze (akwarele, rysunki, szkice), które ocalone zostały w Grębaninie i w Kępnie. Nieliczne prace są u prywatnych właścicieli. Pojedyncze przedwojenne prace olejne znajdują się w zbiorach muzeów i w kolekcjach prywatnych Muzeum Narodowe w Poznaniu posiada duży obraz olejny Przed lustrem z 1932 roku oraz prace na papierze (akwarele, pastele, gwasze i rysunki). W Muzeum Narodowym w Warszawie jest olejny Portret żony (ok. 1930 roku) oraz Portret Tytusa Czyżewskiego - gwasz z 1937 roku. Ocalała mała część biblioteki Potworowskiego z Grębanina: książki oznaczone są na oprawach inicjałami T. P. Jest też pieczątka: T. Potworowski Grębanin. w styczniu 1936 roku artysta otrzymuje odznaczenie honorowe roku w Salonie Plastyków w Warszawie. Projektuje dekoracje i kostiumy do farsy Mistrz Piotr Pathehin wystawionej w reżyserii Józefa Jaremy w Krakowie w czerwcu 1936 roku. Latem wyjeżdża z żoną na miesiąc do Włoch (Florencja, Neapol, Orvietto) oraz do Berlina. W sierpniu 1936 roku rodzi się córka Anna. Potworowski wystawia w Poznaniu w "Salonie 35" prowadzonym z rozmachem przez Wacława Taranczewskiego (przy Towarzystwie Współpracy Kulturalnej). W ciągu paru zaledwie lat (do wybuchu wojny) odbyło się w nim około 40 wystaw.

1937

Na "Międzynarodowej Wystawie Sztuki i Techniki" w 1937 roku w Paryżu Potworowski otrzymał srebrny medal, a za Martwą naturę wystawioną w Instytucie Propagandy Sztuki w "Salonie Zimowym" - nagrodę ministra spraw zagranicznych. Wspólnie z Wacławem Taranczewskim podróżował po Włoszech.

Podczas wycieczki do Włoch 1937 -->

Pod wrażeniem zobaczonego we Florencji Mostra Giotesci wykonał, po powrocie do kraju, drewniany krucyfiks dla kościoła w Głuchowie. W artykule Trzej koloryści - Józef Krzyżański, Piotr Potworowski, Marek Żuławski ("Wiadomości Literackie", 28 X 1938) Mieczysław Wallis tak pisał o artyście: "Uczeń Pankiewicza, członek grupy kapistów idzie torami Matisse'a i Bonnarda, szuka odrębnych, na pozór brutalnych i pospolitych, w rzeczywistości zaś subtelnych i wyrafinowanych akordów kolorystycznych. Tytuły obrazów Odaliska siedząca, Odaliska z kotarą nie powinny nikogo wprowadzać w błąd. Nie chodzi tu o żadną egzotykę, tym bardziej tematy haremowe. Nazwy te mają jedynie usprawiedliwić pewną fantastyczność czy nawet cudaczność stroju, podyktowaną względami czysto kolorystycznymi. Czerwona czapeczka lub zielony pantofel to dla Potworowskiego przede wszystkim plamy czerwona lub zielona. We wczesnych obrazach widoczna jest jeszcze jednak pewna schematyczność i sztywność kompozycji, nadmierna płaskość, skrajne upraszczanie i geometryzowanie kształtu, pewna jednostajność tonacji -liliowo błękitnej. Z biegiem czasu Potworowski przechodzi jednak do kompozycji o wiele swobodniejszej, różnicuje plany, urozmaica koloryt i fakturę. W Odalisce siedzącej, w Czarnej pończosze daje bogate symfonie barwne. W Czarnej pończosze zachwyca subtelne zróżnicowanie powierzchni czerwonych, bordo, poziomkowych..."


1938-1939

W październiku 1938 została otwarta wystawa indywidualna Potworowskiego w Instytucie Propagandy Sztuki w Warszawie. W roku 1939 wysłano tę wystawę do Lwowa, a następnie do Krakowa. Było to już po wybuchu wojny i wszystkie obrazy (około trzydziestu) zaginęły podczas transportu w czasie działań wojennych. W sierpniu 1939 roku Potworowski został zmobilizowany. Brał udział w kampanii wrześniowej. Po rozwiązaniu dywizji niedaleko Zamościa ukrywał się w wiosce nad Bugiem. Kiedy granicę obstawiono, zdążył jeszcze przedrzeć się przez lasy do Lwowa i dalej. Brat Stefan wspomina, że pojawił się w przebraniu na krótko w Kazimierzu. Do domu nie mógł wrócić, gdyż uprzedzono go, że jest poszukiwany. Postanowił przedostać się na Zachód i ruszył przez Wilno do Kowna, gdzie przed wyruszeniem do Szwecji czekał na dokumenty u rodziny Kognowickich, która pomagała uchodźcom. Zajmował się rysowaniem portretów. Zofia Komza z domu Kognowicka w liście do Ireny Moderskiej z 18 XII1972 tak opisywała pobyt Potworowskiego w ich domu: "to już był śnieg, więc mógł być koniec listopada lub grudzień, kiedy Piotr Potworowski został przez któregoś z kolegów przyprowadzony do domu mojej matki Zofii Kognowickiej w Kownie przy ul. Duonelajtisa 22. Tam mieszkał przez parę miesięcy, wyrabiając sobie papiery na wyjazd do Szwecji. Trwało to dość długo, bo - jak wynikało z daty urodzenia - był to pan w wieku poborowym, zaś Litwini akurat wydali zakaz wyjazdu takim panom. Nie pozostało nic innego, jak jazda do Wilna i zaopatrzenie się w fałszywe dokumenty na prawdziwe nazwisko, ale z datą urodzenia postarzającą go o kilkanaście lat. Po powrocie do Kowna pozostawało jeszcze doprowadzenie wyglądu trzydziestokilkuletniego mężczyzny do wyglądu pięćdziesięcioletniego dostojnego pana. Potworowski zaczął sobie tlenić włosy, żeby wyglądały jak siwe i tak skutecznie zadziałał, że włosy zmieniły swoją konsystencję na rzadką galaretę i po tym zabiegu został łysy. Baliśmy się wszyscy, że już mu więcej włosy nie odrosną, ale na szczęście odrosły - i to przyzwoicie - kiedy był już za granicą i nie musiał staro wyglądać. [...] W czasie swego pobytu u nas wnosił bardzo dużo humoru i pogody. Dużo rysował, swoje rysunki opatrywał przezabawnymi podpisami. [...] Potworowski narysował Babę Jagę pędzącą na miotle i podpisał dowcipnie. Traf chciał, że akurat wpadła do nas p. Regina Wańkowicz, siostra Melchiora, której to twarz służyła za model do tego rysunku. Kiedy zobaczyła siebie, zaczęła się strasznie śmiać i zabrała sobie obrazek na pamiątkę. [...] Rysunki były często wyrazem dezaprobaty Potworowskiego w stosunku do niektórych z naszych gości, którzy mieli pieniądze na picie i karty, a korzystali z darmowej gościny, przeciągając niepomiernie czas starań o dokumenty i wyjazdu na zachód. Sam "Mistrz" był bardzo delikatny i bolał niezmiernie nad tym, że jego starania tak długo trwają."

1940-1943

Piotr Potworowski i wojna - dokumenty

W notatkach Potworowskiego czytamy o dalszej podróży w marcu 1940 roku: " wsiadłem do samolotu odlatującego do Sztokholmu, ale zaraz po starcie zawadził o komin i spadł na stodołę obok lotniska. Ze szpitala wydostałem się po 10 dniach i udało mi się dojechać 24-go do Sztokholmu. W czerwcu wybrałem się do Narwiku do Norwegii przez Finlandię, ale kiedy dojechałem do granicy norwesko-fińskiej, do Karigasniemi, okazało się, że z drugiej strony są już Niemcy, musiałem wracać. Szosa była pusta, w rowach leżał jeszcze śnieg, noc była dniem. Nie miałem pieniędzy, spróbowałem zatrzymać jakąś ciężarówkę wracającą na południe i schowany pod plandeką dojechałem do Rovaniemi, gdzie mnie zatrzymano i zamknięto w areszcie razem z grupą Polaków. W nocy wydostałem się stamtąd i pociągiem towarowym dojechałem do Helsinek, a stamtąd już bez trudności do Szwecji." Był to już czerwiec 1940 roku. Potworowski zamieszkał niedaleko Sztokholmu w Taxinge-Nasby u Sjorgenów w oficynie wielkiego pałacu. W sąsiedztwie mieszkała rodzina Tyszkiewiczów z czterema córkami. Potworowski ciężko pracował fizycznie. Ponieważ w zgrubiałych palcach trudno było utrzymać ołówek czy pędzel, zaczął rzeźbić w drewnie. Malował mało. Często zwiedzał zbiory sztuki w zamku w Gripsholmie, gdzie w lipcu 1941 roku miał wystawę indywidualną. W kilku gazetach szwedzkich pojawiły się krótkie omówienia tej wystawy, jak również następnej, prezentującej polskich i norweskich uchodźców. Została ona zaprezentowana w 1942 roku w Sztokholmie (Potworowski był współorganizatorem). Wystawę tę otwierał brat króla szwedzkiego, będący również malarzem. W jednej z gazet zamieszczono też fotografię Potworowskiego i fragment ekspozycji, na której widoczny jest jego obraz Odaliska - co pozwala potwierdzić powstanie tej pracy jeszcze w Szwecji. Na obrazie Zabawa ludowa pod Sztokholmem przedstawia artysta większą grupę ludzi, stosuje też duże uproszczenie form.

W sierpniu 1941 roku przyjechała do Szwecji żona Maga z synem i córką. Na ich przyjazd Potworowski przygotował domek, którego ściany ozdobił freskami. Potwierdzeniem przetrwania tych malowideł w Taxinge-Nasby jeszcze do lat 70. jest list Bernarda Osińskiego mieszkającego w Szwecji napisany 28 VI 1972: "Domek, w którym mieszkał Potworowski, jest wewnątrz pokryty malowidłami. Po jego wyjeździe do Anglii właściciel tego majątku, a zarazem i tego domu, już nikomu go nie wydzierżawił ze względu na cenne malowidła. Po śmierci właściciela cały majątek kupiło miasto Sodertalje i zamieniło na ośrodek wypoczynkowy. Obecnie w soboty i niedziele w okresie letnim domek jest udostępniony turystom." 1943 W styczniu Potworowski udaje się do Wielkiej Brytanii. W Szkocji stacjonowały wówczas oddziały Wojska Polskiego.

Ze względu na wiek zostaje przydzielony do Oddziałów Zapasowych w Edynburgu; mieszka w Burnt Island, małym miasteczku po drugiej stronie File. Potworowski zdobywa małą pracownię - dość dużo maluje. Poznaje artystów szkockich. Wiosną bierze udział jako gość w Salonie Szkockich Malarzy w Edynburgu. Zwiedza malownicze okolice Edynburga, Perth, wyspę Rothesay, a także Glasgow. Już w Szkocji zaczyna pisać krótkie opowiadania. Pod koniec 1943 roku, po uzyskaniu zezwolenia i pomocy finansowej, przenosi się do Londynu.

1944-1945

Pierwszą pracownię znajduje Potworowski w Hampstead w północnej dzielnicy Londynu. Nawiązuje kontakt z polskim środowiskiem artystycznym. Są tu m.in. Jankiel Adler, Zdzisław Ruszkowski, Feliks Topolski, Franciszka i Stefan Themersonowie, Marek Żuławski (od 1936 roku), a wśród rzeźbiarzy Tadeusz Koper i Tadeusz Lipski. Przez pewien czas Potworowski jest prezesem Stowarzyszenia Artystów Polskich w Wielkiej Brytanii, jednak częste nieporozumienia w środowisku sprawiają, że wycofuje się. Zmienia pracownię na większą przy Cunningham Place. Skupia się na malowaniu. Powstają obrazy z większymi grupami ludzi, jak Hampstead Heath, a także przedstawiające postacie w ruchu, jak Kataklizm. W lipcu 1944 roku w okresie bombardowań wschodnich wybrzeży Anglii, Potworowski wyjeżdża do Lynmouth w hrabstwie Devon nad zatoką Bristolską, gdzie poznaje bliżej Antoniego Słonimskiegn i gdzie też bywa Jankiel Adler. W roku 1944 ukazuje się wydanie Polish Artists in Great Britain pod redakcją Tadeusza (Piotra) Potworowskiego i Marka Żuławskiego, z obszernym omówieniem malarstwa Potworowskiego opracowanym przez Czesława Poznańskiego. Autor pisze między innymi: "Wnętrze pracowni nie posiada wyraźnych akcentów światła i cienia, chociaż poszczególne kolory są bardzo intensywne - na przykład podłoga prawie szkarłatna, ściana żółta, obrazy wiszące na ścianach tworzą mocne plamy błękitu otoczone białymi ramami. Kilka wybijających się akcentów barwnych sprawia, że obraz pulsuje życiem jest to cynobrowa plama zasłony po lewej stronie obrazu, bukiet czerwonych i żółtych kwiatów na stole oraz zielona czapeczka stojącego w drzwiach dziecka. Dzięki nieomylnemu wyważeniu walorowemu obraz jako całość działa niezwykle harmonijnie." Marek Żuławski uważał Potworowskiego za wielkiego egocentryka i niezbyt go lubił, ale podziwiał go jako wspaniałego malarza, unikał nawet oglądania jego obrazów, bo bał się ich wpływu na swoje malarstwo. Napisał też kilka artykułów o Potworowskim oraz mówił o nim obszernie w programie polskim radia BBC. Potworowski pisuje artykuły o sztuce, m.in. Na temat Picassa (w którym polemizuje z nieprzychylną krytyką Anglików) oraz krótkie opowiadania, jak Tajemnicza przygoda czy Podróż do piekła drukowane w miesięczniku "Nowa Polska" (pod redakcją Antoniego Słonimskiego). W opowiadaniach tych panuje klimat niesamowitości, groteski, co znajduje również odbicie w niektórych jego rysunkach z tego okresu, natomiast niewielkie w obrazach. Jednym z nich jest Dom wariatów, malowany pod wpływem Williama Hogartha, którego Potworowski podziwiał i cenił.

1946-1947
<-- Z malarzem Jankielem Adlerem, 1947

Jankiel Adler - mieszkający w Anglii już od jakiegoś czasu - ułatwia Potworowskiemu kontakt z Redfern Gallery przy Cork Street w Londynie. Tu w styczniu 1946 roku zostaje otwarta pierwsza w Anglii wystawa prac Potworowskiego, na której zostało pokazanych 21 obrazów i 12 gwaszy. Na wystawie były m.in. Hampstead Heath, Tamiza w Hurley, Odaliska - L 'hommage a Delacroix, Praczki. Pojawiło się kilka pozytywnych recenzji, m.in. w" Times", "Sunday Times" (Eric Newton), a także w prasie polskiej. Juliusz Starzyński, który oglądał malarstwo Potworowskiego w Londynie w 1946 roku, dostrzegł duże zmiany w zestawieniu z jego pracami przedwojennymi. Również Stanisław Teisseyre, który odwiedził Potworowskiego pod koniec tego roku, opisał swoje obserwacje w "Przeglądzie Artystycznym". Stwierdził między innymi, że obrazy Potworowskiego malowane są na bardzo wąskiej gamie. Potworowski sam mówił wtedy: "Chodzi mi o ograniczenie palety [...]. Tę rozrzutność w używaniu koloru uważam za drogę niewłaściwą. Szukam natomiast maksimum przejrzystości koloru." Zajmował go bardziej problem światła w obrazie. W tym czasie zaczął malować jeden z najwybitniejszych swoich obrazów - Czytającą dziewczynę. Na otwarciu wystawy w Gimpel Fils Gallery poznaje Potworowski Elsę i Petera Barker-Mill. Zmienia to jego sytuację na ponad dwa następne lata. Czytamy w jego notatkach: "Kiedy miałem ostatnie 10 shillingów, skończyły się moje oszczędności i stypendium i żadnych perspektyw - malowałem w pracowni Czytającą, zajęty byłem problemem światła w obrazie - przerwał mi pracę dzwonek u drzwi był to Peter Barker-Mill, obejrzał pracę, dał mi zadatek na jakiś tam obraz i zaprosił na pół roku albo dłużej do Wookey Hole. W nocy poszedłem włóczyć się po pustych ulicach Londynu, płosząc koty w kubłach od śmieci i nieliczne pary wtłoczone we wnęki drzwi. Chodziłem długo, aż do zupełnego wyczerpania, słuchając echa kroków własnych i wyobrażając sobie, że idę do jakiegoś wspaniałego celu." Duża wystawa malarstwa francuskiego w Tate Gallery w 1946 roku zachęciła Potworowskiego do napisania dłuższego artykułu pt. Francuzi w Tate Gallery. Potworowski przyjmuje zaproszenie spędzenia dłuższego czasu na wsi i już wiosną 1946 roku wyjeżdża do Wookey, posiadłości Barker-Millów w Wiltshire. Miejscowość Wookey Hole, znana z najstarszych grot mieszkalnych, z malarzem Jankielem Adlerem, 1947 położona jest u podnóża wysokiego wzgórza Mendip, skąd widać całą okolicę. Niedaleko leży miasto Wells ze wspaniałą katedrą z XIII wieku, której całą fasadę pokrywają rzeźby. Potworowski robi dużo szkiców, maluje. Coraz bardziej interesuje go "syntetyczny pejzaż angielski"; zaczyna się w jego malarstwie "zielony okres". W tym czasie zajmował nieduży domek w ogrodzie, gdzie urządził pracownię. Lekkie, kręte schody często występują na jego akwarelach, gwaszach, a także obrazach. Powstają m.in. tak ważne obrazy, jak Plaża w Kornwalii (wł. prywatna, Wielka Brytania), Zielony pejzaż (wł. prywatna, Wielka Brytania) czy Podwórze wiejskie (wł. Muzeum Sztuki w Łodzi), które odznaczają się jasnością, świetlistością nawet, jaką czasem uzyskuje także, stosując technikę zdrapywania farby żyletką i lekkiego zamalowywania tej powierzchni. Wspominał Potworowski wieczory, które spędzał w towarzystwie gospodarzy i w gronie zapraszanych gości, głównie artystów, poetów, pisarzy (m.in. Louis Way) na ciekawych rozmowach przy kominku. Peter i Elsa Barker-Millowie również oboje malowali. Zachował się rękopis napisany przez Potworowskiego tekstu Bardzo ważne oświadczenie ogłoszone przeze mnie w głębokiej jaskini (A very important statement issued by me in a deep c ave), który poświęcony był roli światła w obrazie; podpisane: "Wookey Hole July 181946 T. Potworowski", z dopiskiem "pokaż to moje oświadczenie, proszę, Louisowi Way." Inny zachowany rękopis to Myśli o malarstwie (Thoughts about painting). 1948 Następna indywidualna wystawa prac Potworowskiego odbywa się w 1948 roku w Gimpel Fils Gallery na St. Molton Street w centrum Londynu. Odtąd artysta wiąże się z tą galerią na stałe - ma tam co 2 lata swoją indywidualną wystawę i bierze udział w dorocznych wystawach prac artystów związanych z galerią. Ekspozycja zawierała 25 obrazów olejnych, m.in. Podwórze wiejskie i Plażę w Kornwalii, oraz 5 akwarel. Pokaz zyskał uznanie, w prasie ukazały się pozytywne omówienia. Alicja Drwęska w obszernym artykule w "Dzienniku Polskim" (6 XII 1948) pisała: "Obrazy Piotra Potworowskiego mają zupełnie specyficzną atmosferę, która od razu opanowuje widza i opływa go falą tonów srebrzystych, delikatnych, czarujących. Jest w nich harmonia ciszy wewnętrznej, intymności bezpośredniego zwierzenia. Jest w nich prostota, szczerość, przy równoczesnym wyrafinowaniu i finezji będącej wynikiem zarówno prostoty, jak i ogromnej kultury wewnętrznej, która jest właściwą istotą twórcy. Kompozycja tych obrazów jest jasna, prosta, dziecinna prawie, lecz nigdy schematyczna i sucha. Przedmioty, postacie, rośliny doprowadzone są jak gdyby do pierwotnego znaczenia, symbolu prawie - jądra samej rzeczy malarskiej. Dlatego wymowa ich jest tak niezwykle sugestywna i jednocześnie pełna poezji." Ukazuje się nieduża książeczka w języku angielskim pod tytułem 5 letters, której autorem, ilustratorem i wydawcą jest sam Potworowski (105 egzemplarzy). Te krótkie listy do nieznanego adresata nawiązują klimatem do wcześniejszych opowiadań.

1949-1950

Potworowski zostaje profesorem postępowej uczelni artystycznej - Bath Academy of Art - przeniesionej po wojnie do Corsham. Artysta wyjeżdża tam wkrótce po otrzymaniu listu od rektora akademii Clifforda Ellisa, w lutym 1949 roku. Początkowo Potworowski dojeżdża z Londynu do Corsham na 2 dni w tygodniu; po otrzymaniu pracowni przenosi się do Corsham na stałe. Wykładowcami są utalentowani artyści, m.in. malarzeWilliam Scott, Peter Lanyon, Bryan Wynter, później Adrian Heath i Terry Frost oraz rzeźbiarze - Kenneth Armitage i Lynn Chadwick. Wielu z nich było związanych z Kornwalią. Wszyscy znajdą się wkrótce wśród czołowych artystów angielskich. Lord Paul Methuen przeznaczył na potrzeby uczelni większą część swego zamku Corsham Court, wzniesionego w 1582 roku i powiększonego później z myślą o gromadzeniu położona jest u podnóża wysokiego wzgórza Mendip, skąd widać całą okolicę. Niedaleko leży miasto Wells ze wspaniałą katedrą z XIII wieku, której całą fasadę pokrywają rzeźby. zbiorów. W kolekcji znalazły się obrazy włoskie z XVI i XVII wieku oraz portrety rodziny Methuenów malowane przez artystów tej miary co Reynolds, Gainsborough czy Romney. Pałac otoczony był pięknym parkiem, wokół rozciągał się malowniczy krajobraz Somerset i Wiltshire. Domy akademickie dla chłopców mieściły się w pobliskim Buchfield, dla dziewcząt w Monks Park. Potworowski jest uznawany za wielki autorytet w dziedzinie malarstwa. Czas wypełnia mu praca pedagogiczna, własna twórczość i dyskusje o sztuce. "Zaczyna się najbardziej intensywny okres mojej pracy w Anglii. Moi koledzy, profesorowie akademii, to najciekawsi malarze i rzeźbiarze młodego pokolenia angielskiego my of Art w Corsham - William Scott, Peter Lanyon, Bryan Wynter, Kenneth Armitage i Lyna Chadwick. Rektor Ellis miał nosa i ściągnął do siebie najciekawszych artystów, nim stali się głośni. Te spotkania miały decydujący wpływ na mnie, odrzuciłem resztki filozofii kapistowskiej, która jak koszmar ciążyła na moim sumieniu artystycznym. Doszedłem do wniosku, że kraj Constable'a, Turnera i Hogartha może mnie czegoś nauczyć. Moja admiracja dla Francuzów nie zmniejszyła się, ale zauważyłem, że Francuzi nie mają żadnej dla kapizmu [?], uważają go raczej za epigonizm." Notatki biograficzne P. Potworowskiego pisane w latach 1958-59, w posiadaniu I. Moderskiej Największe zainteresowanie wzbudziła w Potworowskim twórczość i osobowość Petera Lanyona, wybitnego przedstawiciela arystów Kornwalii. Łączyła ich przyjaźń. Lanyon zginął w katastrofie szybowcowej. Krytyk Kenneth Coutts-Smith, Anglik mieszkający w Kanadzie, napisał o Potworowskim do katalogu wystawy monograficznej w Muzeum Narodowym w Poznaniu w 1976 roku: "Jestem przekonany, że korzyść, jaką wynieśli z wzajemnych kontaktów Lanyon i Potworowski, była obustronna i wyrównana, zasilająca wyobraźnię i talent obu malarzy. Bezpośrednia i quasi-mistyczna wrażliwość Lanyona na fizyczną obecność ziemi rozszerzyła wizję Potworowskiego. Jednocześnie zaś bezpośrednie dziedzictwo swoiście kontynentalnej wrażliwości kolorystycznej Potworowskiego (Bonnard - Vuillard - Pankiewicz Cybis - Potworowski) dało podstawy dojrzałej palecie Lanyona, a w konsekwencji rozwinęło pewne kolorystyczne manipulacje, które kojarzą nam się z angielskim malarstwem West-country [...]. Innymi słowy, ograniczamy się do uznania kluczowej roli, jaką odegrał Potworowski przez swój brzemienny wkład w rozwój brytyjskiej kultury malarskiej. Z całą pewnością istnieją pewni młodzi artyści ukierunkowani kolorystycznie, pracujący w Londynie bądź w innych rejonach świata, którzy [...] jeszcze nie zdają sobie sprawy z subtelnego i ukrytego długu wobec stosunkowo nieznanego polskiego artysty, który przez piętnaście lat żył i spokojnie pracował w Anglii, nim nastąpiły hałaśliwe dni w sztuce." Potworowski odchodził już od malowania krajobrazu wprost z natury, ograniczonego do jednego punktu widzenia. W roku 1950 miał swoją kolejną wystawę w Gimpel Fils Gallery. Eksponowane były m.in. Duet (wł. Muzeum Górnośląskiego w Bytomiu), Hamak (wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), Śpiąca dziewczyna (wł. prywatna, Wielka Brytania). Praca na uczelni umożliwiła Potworowskiemu podróże do krajów Europy, wykorzystywał to, wyjeżdżając każdego roku do innego kraju, wszędzie wnikliwie studiując sztukę dawną. W pierwszą podróż do Hiszpanii - Madryt, Prado, Toledo pojechał z rzeźbiarzem Kennethem Armitage. Był to początek ich wielkiej przyjaźni.

1951-1952
Potworowski chętnie spędza wolny czas w Kornwalii, ktÓra przyciągała wielu malarzy i turystów i gdzie był silny ośrodek artystyczny z centrum w St. Ives. Niektórzy artyŚci mieszkali stale w Kornwalii, jak Ben Nicholson i Barbara Hepworth (przez wiele lat), Peter Lanyon, Roger Hilton, Bryan Wynter. Przebywał tam też dłużej Naum Gabo, po opuszczeniu swego kraju, przed wyjazdem do Ameryki. Żył i pracował tam niezwykle interesujący malarz-samouk Alfred Wallis. Niedaleko Penzance, w zielonej części Kornwalii, w Stamps, znajdował się domek Potworowskiego. Artysta w tym czasie dużo malował; powstały m.in. Wnętrze lasu, Kornwalia (wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), Rzeźby przed domem w Kornwalii (wł. prywatna, Wielka Brytania), Zachód słońca z czarnymi drzewami (wł. prywatna, Wielka Brytania), czasem również kameralne wnętrza. "Jadę tam z córką. Jest to pierwsze spotkanie z dzikimi skałami Kornwalii. W załamaniach gruntu ukrywają się laski rododendronów i innych roślin prawie o tropikalnym wyglądzie.

Piotr Potworowski na rzece Avon w Saltford podczas wycieczki w plener.

Mgły, ryczące syreny, pustka wrzosowisk, krzyki kormoranów na czarnych poszarpanych skałach, morze wiecznie szalone setki stóp u moich nóg. Kiedy w dole na niedostępnym brzegu rozbija się okręt, chodzimy na krawędź przepaści patrzeć na roztrzaskane szczątki łomotem rzucane o skały, piana fal dochodzi do nas 300 stóp nad poziom morza. [...] Buduję z robotnikami i córką pracownię z górnym Światłem, noszę z lasu wielkie pnie drzew na kolumny dla podtrzymania balkonu soupent, gdzie mam pokój sypialny. Jest to lato wyjątkowo gorące, całe dnie jesteśmy nad morzem. W cudownych małych zatoczkach pośród stromych skał jak na południu Francji." W końcu 1985 roku w Tate Gallery w Londynie miała miejsce duża wystawa pt. "St. Ives", poświęcona życiu artystycznemu Kornwalii w latach 1939-1964. Wśród licznych artystów reprezentowani byli malarze i rzeźbiarze związani z Bath Academy of Art, wśród nich Piotr Potworowski; fotografia artysty i reprodukcja obrazu Las, Kornwalia zamieszczone są w katalogu zawierającym obszerne opracowania i dokumentację, także fotograficzną. Potworowski nabywa w 1952 roku sześć 500-stronicowych ksiąg z bardzo cienkim papierem używanych dawniej do kopiowania dokumentów i listów. Stanowić będą one kolejne tomy wielkiego szkicownika artysty. Przez dziesięć lat zapełnia je nie tylko szkicami (dużo akwarel) - są tam zapisy wrażeń, rozmyślań o sztuce, teksty pisane w języku polskim, angielskim, francuskim. Artysta ma je przy sobie także w czasie podróży - są więc bieżącym dokumentem jego drogi twórczej. Wyjeżdża do Włoch (Positano, Neapol). Powstaje obraz Balkon nad morzem (wł. prywatna, Wielka Brytania), jedna z ciekawszych prac Potworowskiego. Na kolejnej wystawie w Gimpel Fils Gallery (1952) Potworowski wystawia 12 obrazów olejnych i 9 akwarel. Uwagę zwraca szczególnie Śpiewaczka w pustym pokoju (wh. Muzeum Lubelskie w Lublinie) i obrazy o tematyce morskiej. Zostaje członkiem London Group (istniejącej od 1914 roku), do której bardzo rzadko przyjmowano artystów zagranicznych. W tym samym czasie zostaje przyjęty do Royal West of England Academy. Poznaje studiującą w Corsham Doreen Heaton, która zostaje towarzyszką jego życia, a później także żoną.

1953-1954
Dwumiesięczna podróż po Francji z Doreen Heaton (m.in. Dordogne, Najac) w 1953 roku. Potężne wrażenie wywierają na nim groty Lascaux. Zapisuje w notatniku: "Jedziemy na nowym motorze do Francji, do Dordogne nieznanej. Doreen jest przywiązana do mnie paskiem, bo zasypia i może spaść po drodze, raz już ją zgubiłem. Jedziemy na oślep, prawie bez mapy, odkrywamy małą wioskę z pięknym opuszczonym zamkiem, chcemy tam zostać, ale jest zimno... Jedziemy dalej na południo-zachód zobaczyć groty w Lascaux, które są wstrząsające i utwierdzają mnie w przekonaniu, że idę właśnie drogą jedyną dla mnie, malując to, co pragnę upolować, co muszę zdobyć za pomocą magicznego znaku na powierzchni przypadkowej, którą uda mi się pochwycić. Zdaje mi się, że jeżeli ułożę parę kamieni, albo dwa patyki, to pochwycę zdobycz, która mi ucieka. Najac znaleźliśmy wieczorem, kiedy słońce zachodziło, był znak i jakaś boczna droga; byliśmy zmęczeni - kraj był jakby pusty, bez ludzi. Spotkaliśmy wielkie brązowe krowy podobne do tych z groty Lascaux. Czuliśmy, że tu nic się nie zmieniło od 20000 lat. Zostaliśmy w tej wsi-miasteczku "Uscellodunum" z czasów Cezara i prowadziliśmy życie greckich półbogów..." Latem 1954 wyjeżdżają do Hiszpanii, jadą przez Barcelonę i zatrzymują się w małym porcie rybackim koło Tarragony. Potworowski maluje płytką, żółtą wodę gorącego morza z czarnymi cieniami łodzi. Powstają m.in. obrazy Uliczka w Hiszpanii (wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), Krajobraz z Tarragony (wh. Muzeum Narodowe w Poznaniu). We Francji maluje w Aix-en-Provence. Stwierdza, że za mało czasu poświęca własnej twórczości. Czując potrzebę pewnej izolacji, kupuje nieduży stary dom w miasteczku Corsham przy Pickwick Street. W malarstwie Potworowskiego następują wyraźne zmiany. Stosuje coraz prostsze środki wypowiedzi, zaczyna wprowadzać collage, czasami elementy geometryczne. Interesuje się abstrakcją, lecz malarstwo jego cechuje nadal silne powiązanie z naturą.

Podczas pracy w plenerze, 1955

Bliski kontakt z artystami angielskimi - ich bardziej intelektualne podejście do sztuki rozszerza krąg jego poszukiwań, pragnął jednak zachować pełną niezależność myślenia. Bierze udział w wystawach London Group oraz "West-Country Landscape" w Bristolu, a także "Small Pictures Exhibition" w Bath oraz ma indywidualną wystawę w Gimpel Fils Gallery. "Zimy robią się ciężkie, Akademia zajmuje mi dużo czasu, czasami do późnego wieczora. Szukam czasu! Decyduję się na użycie czasu od 5 p.p. do 1 w nocy na malowanie; zwykle ten czas poświęca się na życie towarzyskie i odpoczynek. Daje to dobre rezultaty. W międzyczasie kupuję mały domek, gdzie na każdym piętrze jest duży pokój i piękne kręcone drewniane schody na górę, gdzie urządzam pracownię ze światłem do pracy w nocy. Spędzam tam przeszło 2 lata. Maluję Schody, Zdarzenie, Szare studio jest właśnie wnętrzem mojej pracowni. Na parterze jest stary wielki komin, gdzie palę ogień, na pierwszym wielka sypialnia z alkową. Jest to bardzo stary dom, ma jeszcze gotyckie okna. Jest to decydujący moment dla mojego malarstwa, bo udaje mi się opanować proste środki, bez wdzięku, żeby z nich stworzyć wizje świata, który jest moim pragnieniem. Chcę zrobić go z odpadków, które mi wpadną w ręce. Doreen wysyłam prawie na całą zimę do Rzymu. W tym czasie pracuję jeszcze bardziej, ale moja wystawa u Gimpla przechodzi bez echa - czuję, że nie robię nic modnego. Spotykam się tylko z uznaniem nielicznych, przeważnie malarzy."

1955-1956
W czasie podróży do Włoch (Toskania, Tarquinia) niezatarte wrażenie pozostawia na Potworowskim sztuka etruska. W drugim tomie szkicownika pisze w grudniu 1955 roku: "Celem mojego malarstwa jest poruszyć duszę, sprawić, by serce biło. Zestawiam kolory i kształty tylko w tym celu, dla żadnego innego." Bierze udział w kilku wystawach zbiorowych, m.in. "Polish Painters in Britain" (także J. Adler, Z. Ruszkowski, F. Topolski, M. Żuławski) oraz w reprezentacyjnej wystawie "Aspects of Contemporary English Painting" w Londynie, uczestniczy w wystawach London Group. w Gimpel Fils Gallery ma wystawę indywidualną (1956) obok Alana Davie. Jednak prace Potworowskiego jako obcokrajowca nie są wysyłane za granicę. Podejmuje decyzję urządzenia wystawy w Polsce w 1958 roku. Zamiar ten popiera Doreen oraz ambasador Polski w Londynie E. Milnikiel i jego żona, z którymi łączyła Potworowskiego serdeczna przyjaźń. Sprzedaje dom, bierze urlop i wyjeżdża w 1956 roku na sześć miesięcy do Włochdo Nerano, małej wioski ukrytej w skałach między Sorrento i Positano. "Mamy dom nad samym morzem. Fale podczas sztormu dochodzą do balkonu, żyjemy w wodzie i słońcu. Maluję decydujące rzeczy. Wracam odrodzony." Pracuje teraz z myślą o wystawie w Polsce. W czasie pobytów we Włoszech powstają tak ważne dla jego twórczości obrazy, jak Zachód słońca w Toskanii (wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu), Pejzaż w Tarquinii (wh. Muzeum Narodowe w Warszawie), Siena (wh. Muzeum Narodowe we Wrocławiu), Sieci (wh. Muzeum Narodowe w Szczecinie), Czarne skały (wh. Muzeum Narodowe w Poznaniu) i Pejzaż owalny, Włochy (wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), który ukończony został w 1957 roku. Po powrocie do Londynu urządza nową dużą pracownię w starej wozowni w pobliżu Kensington Gardens. Skupia się na malowaniu. Nadal związany jest z Akademią w Corsham Court, lecz dojeżdża tam tylko 2 razy w tygodniu.

1958-1959

Potworowski bierze urlop w Bath Academy of Art i w czerwcu 1958 roku przyjeżdża do Polski po osiemnastu latach spędzonych poza krajem. Towarzyszy mu Doreen Heaton. Przyjazd do kraju jest dla Potworowskiego wielkim przeżyciem. Przywozi około 60 obrazów - głównie z ostatnich dziesięciu lat. Pragnął pokazać, jak zmieniła się jego twórczość, przywiózł obrazy, w których stosował nowe środki wypowiedzi malarskiej, były one wynikiem jego przemyśleń, poszukiwań i wytężonej pracy. 1959 Pierwsza w Polsce wystawa prac Potworowskiego została otwarta 12 lipca 1958 roku w Muzeum Narodowym w Poznaniu (planowana wystawa w Warszawie nie doszła .do skutku ze względu na opóźnienie w transporcie obrazów). Było to wydarzenie w skali ogólnokrajowej wystawa spotkała się z żywym zainteresowaniem i uznaniem. Eksponowano ją następnie w Krakowie, Sopocie, Warszawie, Wrocławiu i Szczecinie. Wstęp do katalogu napisał Adrian Heath, prezes Międzynarodowego Stowarzyszenia Artystów i wykładowca uczelni w Corsham. Podkreślał on znaczenie, jakie wywarło malarstwo i osobowość Potworowskiego na środowisko angielskie. Wystawie towarzyszyło wiele recenzji wysoko oceniających malarstwo Potworowskiego. Jadąc do Polski artysta myślał, że w kraju panuje raczej zastój w dziedzinie sztuki, tymczasem ku swemu zaskoczeniu zastał ożywione środowisko artystyczne, dobrze zorientowane w problemach sztuki światowej. Artyści, uwolnieni od nacisku realizmu socjalistycznego, korzystali ze swobody wyboru kierunku, interesowali się sztuką informel, wielu malowało obrazy abstrakcyjne. "Potworowski buduje obrazy rozważnie i zarazem jakby niefrasobliwie, jego skupiona świadomość malarska wyraża się w czarujących igraszkach materii. Dno prześwietlonego słońcem lasu, wnętrze pokoju z muzyką, jak pełne soku wnętrze owocu, ciężki mrok horyzontu przygwożdżony uderzeniem bieli, skwar hiszpańskiego miasteczka kondensują się na granicy zwięzłej abstrakcji, wibrując zarazem vuillardowsko subtelnym kolorem. Blask zestawień barwnych pomnażają zestawienia faktur (np. zimne zielenie lasu przecierane, zielenie cieplejsze cienko impastowane itp.). To świetne malarstwo pokazane najpierw w Poznaniu i w Sopocie zachwyca z kolei Kraków, aż niepokojąco jednomyślnie. Gród nasz stanął zresztą na wysokości zadania: wręczenie Potworowskiemu złotego medalu Towarzystwa Przyjaciół Sztuk Pięknych dyskretnie nawiązało do szczytnej tradycji krakowskich wręczeń. Nie pamiętam, kto wręczał Matejce berło sztuki polskiej, pewno również (i równie znakomicie) Estreicher." J. w. [Jacek Woźniakowski], Piotr Potworowski w Krakowie, "Tygodnik Powszechny', 28IX 1958 "Skąd to wszystko się wzięło, jak do tego doszło - stworzenia takiego zespołu, gdzie by zdumiewająca różnorodność szła w zawody z jakością. [...] Są tam więc pejzaże wilgotne, o zieleni zraszanej codziennie, i są suche jak tchnienie sirocca - całe w ugrach, bez krzaka ni trawki. Są lądowe-zaciszne i są morskie - otwarte na wsze strony świata. [...] I jest wszędzie przedziwna jasność ekspozycji - zawsze problem wyrażony jest jasno, zawsze dobrze wiadomo, o co tutaj chodzi, w tym poszczególnym wypadku. A przy tym wykonanie tak jest zgodne z celem, który sobie wytknięto, jak gdyby ku niemu artysta bez wysiłku prawie biegł prościutką drogą, od pierwszego na płótnie położenia farby, igrając pozornie z trudnościami konstrukcji płaszczyzny, osiągnięcia materii cennej i szlachetnej i możliwie największej chromatycznej śpiewności. Nigdzie nie ma przeciążenia powierzchni obrazu, nawarstwienia farby, która swym ciężarem obniża lot płótna, czyniąc zeń twór ciężkiej nazbyt, materialnej natury. Trudno chyba naprawdę o bogatszy zespół - tyle tu potrącono strun chromatycznej harfy. [...] Jaka piękna wystawa, co za radość dla oczu! A Potworowski [...] to istny czarodziej, naprawdę czarodziej!" Jerzy Wolff, Czarodziej (o wystawie prac Piotra Potworowskiego w 1958 roku), w. Kształt piękna, Warszawa 1973 Oparcie i przyjaźń znalazł Potworowski u ówczesnego dyrektora Muzeum Narodowego i mecenasa sztuki współczesnej, Zdzisława Kępińskiego, który sprawił, że nie tylko prezentacja twórczości Potworowskiego zyskała odpowiednią rangę, ale także ułatwił mu udział w wystawach zagranicznych w następnych latach. Artysta wzruszony gorącym przyjęciem, zarówno jego malarstwa, jak i jego samego, decyduje się pozostać w kraju na dłużej. Przyjmuje propozycję objęcia katedry w Wyższych Szkołach Sztuk Plastycznych w Poznaniu i w Gdańsku, gdzie rektorem był Stanisław Teisseyre. Początkowo Piotr i Doreen zamieszkali w gmachu głównym Muzeum Narodowego w Poznaniu przy Al. Marcinkowskiego. W mieszkaniu tym, które Potworowski czasem żartobliwie określał jako "lochy muzealne", gdyż znajdowało się w półsuterenie, odbywały się spotkania towarzyskie, zorganizowano tam także wernisaż wystawy włoskiego malarza Emilio Vedovy . Wkrótce Potworowski otrzymał mieszkanie z dużą pracownią w Sopocie. Lato 1958 spędził z przyjaciółmi i dawnymi kolegami-kapistami w malowniczo położonym zamku w Łagowie. szczególnie gorące dyskusje prowadził z Janem Cybisem. Potworowski wyrażał zdziwienie, że ich malarstwo nie zmieniło się zupełnie przez te wszystkie lata, choć tak wiele wydarzyło się w sztuce światowej. Pierwszy namalowany po powrocie obraz to zielony Krajobraz z Łagowa (wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu) jedno z wybitniejszych dzieł artysty. Potworowskiego zachwycił polski krajobraz. Maluje nad Wisłą, nad morzem, w górach. Wszędzie odnajduje na nowo polskie światło. Potworowski jedzie do Kazimierza nad Wisłą, gdzie w przedwojennym domu rodzinnym nadal mieszka jego brat Stefan. Powraca tu często. Miasteczko, które jest atrakcją dla wielu malarzy - nie przyciąga Potworowskiego. Całą uwagę artysty pochłania Wisła, zachwyca go jej srebrzystoszare Światło, nadbrzeżne piaski, rozlewiska, łodzie na rzece, lekkie mgły. Przyjeżdża tu często, szuka istoty pejzażu i tej polskiej rzeki - powstaje tu wiele obrazów, jak Zachód słońca w Kazimierzu (wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), Wóz w Kazimierzu (wł. prywatna) przedstawiający fragment chłopskiego wozu i koła na zakurzonej wiejskiej drodze. Później powstają m.in. Parostatek wiślany i Powódź na Wiśle (obydwa z 1961- wł. Doreen Heaton-Potworowskiej, dep. w Muzeum Narodowym w Warszawie). W szkicownikach zapisuje liryczne teksty i nawet wiersze. W malarstwie obok licznych pejzaży pojawia się znowu postać ludzka, lecz przedstawiona zupełnie inaczej. Pierwszy obraz to właściwie abstrakcyjna Istota stojąca (wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu). Motyw pasów - niewątpliwie pod wrażeniem kolorowych ludowych pasiaków, pojawia się w szkicownikach już jesienią 1958 roku - całe serie szkiców od nielicznych kresek do coraz wyraźniejszych barwnych pasiaków z siedzącymi lub leżącymi postaciami kobiet. Realizuje to m.in. w obrazach olejnych: Szary akt (wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu), ciało leżącej obwiedzione konturem, jakby "usztywnione" w przeciwieństwie do poprzedzonego licznymi szkicami obrazu Dziewczyna siedząca na pasiaku (wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu), w którym artysta chciał, jak sam określał - uchwycić samo poruszenie postaci. Myśli O planach na najbliższą przyszłość; swoją pierwszą wystawę określa jako preludium do następnej bardziej dynamicznej, którą chce przygotować już na wiosnę 1959 roku. Wszystko, co otrzymał ostatnio od ludzi, jest "olbrzymią masą energii i będzie wsadzone w malarstwo". Pisze o tym do Zdzisława Kępińskiego, z którym jest w stałym kontakcie. W pracy pedagogicznej dzieli Potworowski czas między Sopot i Poznań. Lubi młodzież i nawiązuje z nią bliski kontakt. Z Poznania pisze listy do pracującej z nim w uczelni gdańskiej utalentowanej malarki Teresy Pągowskiej, zastępującej go w czasie nieobecności. W listach tych przekazywał swoje uwagi, sugerował nowe tematy, sygnalizował kierunek myślenia. "Chciałbym, ażebyś powiedziała studentom o tym, że istnieją trzy okresy tworzenia obrazu, ten środkowy to sama realizacja, ten ostatni to działanie obrazu w czasie, który trwa czasami tysiące lat. Ten pierwszy jednak jest najważniejszy, wyprzedza on samo tworzenie obrazu i musi być jak najbardziej rozbudowany, dzieje się we wnętrzu człowieka - jest sumą wrażeń, przeżyć, zrozumień. Jest i musi być momentem wielkiego skupienia, decyzją o kierunku, w którym cała przyszła akcja pójdzie. [...] Ten cały okres początkowy to właściwie człowiek w jego wartości gatunkowej. Żadna sztuka najbardziej zręczna nie ukryje jego rzeczywistej wartości. O tę wartość człowieka chodzi najbardziej, malarstwo jest tylko środkiem do pokazania jej. Pusty człowiek nie namaluje nigdy pełnego obrazu. Świadomość roli, jaką ma odegrać w przyszłości, zmusza do porzucania wszelkich efektów tymczasowych. Wszystkie te elementy, które zaspokajają natychmiastowe ambicje, muszą być odrzucone." list z 16 IX 1958 "Nareszcie zatwierdzili mnie jako nadliczbowego w Poznaniu. Przyjedźcie na wystawę Włocha, Vedova, robi podobno prawdziwą socjalistyczną abstrakcję, a ja burżuazyjną. Przypomina mi się, że kiedyś w Madrycie poszedłem oglądać rozstrzelanie Goi w dzień bardzo upalny. Obraz miał szaloną akcję i był zupełnie inny niż reprodukcje mi go przedstawiały. Noc spadająca ukośnie nie była zupełnie czarna tylko szara. Nie wywoływał on żadnego uczucia przerażenia pomimo swego rozpaczliwego tematu, ani nienawiści do człowieka. Krew czerwona na twarzy zabitego była tak piękna, że godziła mnie ze śmiercią nieodzowną. Rozkrzyżowane ręce skazańca, ponure zgarbione postacie żołnierzy były możliwe do stworzenia tylko z powodu wielkiego dystansu emocjonalnego, jakim Goya oddzielił się od tematu. Ten dystans pozwolił mu zobaczyć zdarzenie ludzkie jako wielki konflikt pomiędzy elementami czysto abstrakcyjnymi, i dopiero tym elementom nadał formę, która kojarzy się ze sceną rozstrzelania. W ten sposób powstaje dzieło sztuki." list z 21 x 1958 "Martwi mnie to, że tak mało czasu mogę poświęcić naszym studentom. Czuję, że jeżeli bym mógł widzieć ich dwa razy na tydzień, to bym mógł więcej im dopomóc w ich pracy. Rezultaty byłyby szybsze, mam nadzieję, że w marcu albo kwietniu da się to zrobić, ale tymczasem nie jest tak źle. Najwięcej mnie cieszy duże zainteresowanie się tymi nowymi problemami, które im przedstawiam. Są one może nie efektowne, ale konieczne. Pracując nad tym stołem, wokoło którego siedzą i stoją ludzie, chciałbym, ażebyście przejęli się ważnością tej platformy spotkań, tego terenu, na którym powstają najważniejsze ludzkie odkrycia. Pomyśleć tylko, jak olbrzymią rolę w życiu ludzkim odgrywa ten zwykły stół. Użyjecie postaci jak najbardziej wymownych, ażeby podkreślić pustkę białą stołu, wszystkich możliwości. Myślę, że można by użyć nawet częściowo collage'u dla zaakcentowania płaskości powierzchni. Chodzi o to, ażeby ten prosty temat ująć jak najgłębiej, ale bez używania teatralnych efektów melodramatu. Prawda jest zawsze bardzo prosta i naga. Mam wrażenie, że wracając do założeń pierwszej białej martwej natury, którą malowaliście w listopadzie, będziecie mogli rozwiązać je lepiej z większym zrozumieniem. Zużyć pewną ilość doświadczenia z ostatnich miesięcy dla stworzenia kompozycji logicznej, opartej na trzech elementach, światło stołu, tło i postaci." list z 8 11959 Potworowski chciał jak najwięcej przekazać studentom ze swojego doświadczenia, swojej wiedzy, przekonać o konieczności wytężonej pracy i konsekwentnej dyscyplinie. Sam zdumiewał wszystkich pracowitością. Wspomnienia o Piotrze Potworowskim w artykule Tajemnice obrazu trwającego, napisane przez jego byłą studentkę Barbarę Argasińską, przybliżają nam atmosferę tej pracowni i styl pracy Potworowskiego. Uczył młodych patrzeć inaczej, uczył odejścia od stereotypowego "okna", umiejętności odkrywania tematu w układzie płyt chodnikowych, w pękniętym murze, rytmie gałęzi i drzew. Chodzili nad rzekę "rysować wodę", modelować wyjątkowość jej materii kreską. Wymagał dużego skupienia przy uchwyceniu istoty pejzażu. Po wspólnym plenerze nad morzem, w Rewie, napisał do nich z Poznania: "Byliście na redzie piaszczystej. Tyle tych wrażeń, piasek pod stopami, dalekość i bliskość, białe ptaki, chmura szara, jasna na ciemnym tle, zakręt brzegu, woda, niebo, małość człowieka w ogromnej przestrzeni, kije od sieci i nagle znowu niebo, kiedy leżycie na piasku twarzą w górę, albo małe przedmioty przed oczyma, kiedy twarzą zwracacie się do piasku. Ta mnogość, ta ogromność, a tu tylko kawałek deski i parę patyków zamiast linii - do tego, żeby zrobić pejzaż. Cały proces kondensacji wrażeń i decyzji, że są one liniami tylko, liniami prostopadłymi, liniami poziomymi. Ułożone na desce staną się nagle pejzażem mocniejszym i potężniejszym niż ta "Imitacja okna". A jeżeli z łaski losu farby się znajdą, ażeby kolor stworzyć - to będzie on położony jak coś nadzwyczajnego. Kiedy nagle deska zaczerwieni się sieną paloną - musi to być rewelacja. Używanie kolorów -farb jak niewolników, zmuszanie ich do tworzenia przed-miotów, jest zbrodnią przeciwko samej istocie światła. Malarz to sługa światła, którego tajemnicę odkrywa, każdą farbę musi odkryć i zakochać się w niej, zanim ośmieli się użyć ją jako kolorową plamę. Kończę, zwińcie. się w kłębek, próbujcie zębami pejzaż, za-nim zaczniecie tworzyć go, ale nie róbcie Okna. "z notatek Potworowskiego" Drogi Clilford, postanowiłem napisać do Ciebie, bo właśnie dla Ciebie może być interesujące usłyszeć o niezwykłej karierze Piotra Potworowskiego w Polsce. Odległość przyczynia się do uświadomienia sobie, że to Ty właśnie byłeś najbardziej niezwykłym (najwspanialszym) człowiekiem w Corsham i zapewne jeszcze jesteś i będziesz. W ciągu tych kilku miesięcy doznałem tyle miłości i admiracji od ludzi ze względu na moje skromne malarstwo, że zdecydowałem pozostać tu i wykorzystać te niezwykle sprzyjające warunki do dalszej twórczej pracy, w której będę mógł przemienić w kształt malarski dramatyczną siłę tego kraju.Wydaje mi się, że jest to dobra idea i niedługo będę mógł to pokazać. "list Potworowskiego do rektora Bath Academy of Art, Clifforda Ellisa,5 X 1958

1959-1960

Nawiązuje współpracę z teatrem. Już w 1959 roku przygotowuje scenografię do Wesela Stanisława Wyspiańskiego dla Teatru Polskiego w Poznaniu w reżyserii Tadeusza Byrskiego. Realizacja ta wywołała burzliwe dyskusje, a nawet protesty zwolenników tradycyjnych przedstawień. (Wielkie płótna będące tłem scenografii Potworowski malował często sam.)

Następny projekt scenografii przygotowuje również dla Po-znania, dla Teatru Nowego, w którym w 1959 roku wystawiono sztukę Georga Buchnera Woyzeck w reżyserii Marka Okopińskiego. Zdzisław Kępiński pisał o projektach scenograficznych Potworowskiego: "pojawiła się na scenach polskich po raz pierwszy gra planów przestrzennych zgodna z podstawowymi zasadami malarskiej budowy, czyli wychodząca z praw widzenia. Konsekwencja i niespodzianka, zawiłości dające wzbogacenia i oczywistość prostych sytuacji optycznych, pointa wzrokowa działająca jak zadra na powierzchni skóry, a jednocześnie płynność ogólnej atmosfery barwnej, z której wynikało i światło sceny, i jej stereometryczna głębia, wszystko to nabierało polotu i liryzmu dzięki spontanicznym i na wskroś osobistym inwencjom wprowadzonym raz po raz w postaci czy to przeobrażających się układów przedmiotowych, czy też takich elementów jak własnoręcznie malowane prospekty niekiedy osobliwie piękne..."wstęp do katalogu wystawy "Scenografia Piotra Potworowskiego" Jeszcze w tym samym roku projektuje scenografię do Pośredniczki matrymonialnej Thorntona Wildera w reżyserii Jerzego Kreczmara dla Teatru Współczesnego w Warszawie. Potworowski uczestniczy w wielu wystawach sztuki polskiej za granicą (m.in. w Amsterdamie, Sztokholmie, Genewie), w 1959 bierze udział w "Documenta W' w Kassel, gdzie zakupiony zostaje obraz Fragment łóżka (1958).w kwietniu 1960 roku w Teatrze Polskim w Poznaniu wy-stawiono Fausta Goethego w reżyserii Jerzego Grotowskiego ze scenografią Potworowskiego. Odbiór tej sztuki był także kontrowersyjny. Potworowski liczył na otrzymanie katedry w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie, o czym rozmawiano z nimkilkakrotnie po przyjeździe do Polski. Niestety, z planówtych nic nie wyszło. W czerwcu 1960 odbywa ostatnią podróż do Włoch; Potwo-rowski reprezentuje Polskę na xxx Biennale w Wenecji. Otrzymuje nagrodę i prace jego są eksponowane w Amery-ce na objazdowej wystawie prac laureatów Biennale organizowanej przez American Federation of Arts w NowymJorku. Wśród pokazanych na Biennale obrazów część była malowana już w Polsce: Krajobraz z Łagowa (1958 - wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu), Dziewczyna siedząca na pasiaku, Port w Rewie (oba z 1959- wł. Muzeum Narodowe w Poznaniu), Wodospad w Niedzicy (1960 - wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), Fragment Jeziora Łagowskiego(1960, wł. Doreen Heaton-Potworowskiej, dep. w Muzeum Narodowym w Warszawie)Źródłem nowych odkryć pejzażowych staje się dla Potworowskiego Niedzica. Kręta droga do zamku, rozległy widok na góry, a także na pola, lasy i Dunajec. Potworowski zapisuje w szkicowniku: "Chce mi się płakać i całować ziemię, po której chodzę, i wieczór rozległy górami zębiastymi zakończony na zachodzie, a na wschodzie czarnymi wzgórzami. Na północnej jestem krawędzi, a przede mną znaki dziwne czarnych lasów po wzgórzach, to leżące to biegnące cętkami po polach długich i wąskich. " W kaplicy zamkowej zostaje zaimprowizowana pracownia artysty. "Moja pracownia jest cudnie biała. Podłoga jest lekko szara, cienie tworzą załamania muru, światło przez okno wchodzi delikatnie. Radość okrągłych form z prostymi łączy się. Cicho szumią drzewa za oknami." "Urządziłem cudownie kaplicę-pracownię z ołtarzem jako sztalugami. Muzykę wmontowałem z tyłu ołtarza i gram koncerty Szymanowskiego i Bartoka."" Tajemniczy Zdzisławie i Wiotka Alo! Zrobiliśmy wycieczkę nad jezioro. Było tak pięknie i wspaniale jak w Italii. 40 mil brzegami Dunajca cały czas w pejzażu, który ma maksimum potęgi ziemskiej w sobie. Po diabła jeździć do Włoch, chyba ażeby oglądać zabytki. "Z właściwą sobie pasją maluje ten krajobraz. Kolor jego obrazów nabiera teraz dźwięczności, jak gdyby szczególne-go blasku. "Piekielnie trudny jest pejzaż niedzicki. Trudno go pochłonąć, całą piekielną żywotność jego kobiecych kształtów, czarujących bogactwem zakrętów oszałamiających.Kobiety robiące pasiaki ze szmat potrafiły stworzyć ten pejzaż lepiej niż malarze. "Dyrektor Muzeum Narodowego w Poznaniu, prof. ZdzisławKępiński, zaproponował kilku malarzom (Potworowski, Kobzdej, Gierowski, Kierzkowski), by wykonali dużych for-matów dzieła do dekoracji wnętrza wieży zamku w Gołuchowie [oddział poznańskiego muzeum].Potworowski zamierzał namalować 3 kompozycje w owalu. Zdążył ukończyć jedną - Kompozycję gołuchowską w roku następnym.

1961-1962

W związku z realizacją projektu scenografii do sztuki George'a Schehade Historia fryzjera Vasco w Teatrze Współczesnym Potworowski jedzie do Warszawy na początku lutego W Teatrze Rozmaitości we Wrocławiu odbywa się premiera sztuki Juliusza Słowackiego Zawisza Czarny w reżyserii Andrzeja Witkowskiego, ze scenografią Potworowskiego. Dziwiło Potworowskiego, że tragedia wojny znajduje tak małe odbicie w polskiej sztuce. Sam czuł potrzebę namalowania kilku obrazów nawiązujących do dramatów okresu wojenne-go, nadając im tytuły: Getto warszawskie (1961, wł. prywatna, Poznań), Ślad wojny (1961, wł. Muzeum Narodowe w Warszawie), Obóz koncentracyjny (1961, wł. prywatna),więzień pożerany przez wszy (wł. prywatna, USA). Kiedy okazywano zaskoczenie wyborem tak niespotykanej dla tych tematów prawie abstrakcyjnej formy - odpowiadał, że zbyt głęboko odczuwamy dramat wojny, aby można było stworzyć jej plastyczną wizję środkami zapożyczonymi z przeszłości. w Paryżu w Musee National d' Art Moderne ma miejsce wystawa "Douze paintres polonais modernes", na której eksponowane były również obrazy Potworowskiego. Artysta wyjeżdża w lutym do Francji; odwiedza też Aix-en-Pro-vence, gdzie maluje kilka pejzaży. Konfrontacja jego malarstwa z dziełami oglądanymi w Paryżu pozwala Potworowskiemu stwierdzić, że spotkanie to wypadło dla niego pomyślnie. Józef Czapski pisał: "Rok temu, wystawa polskich malarzy w Musee d'Art Mo-derne, duży obraz Potworowskiego - biały akt kobiecy na pasiastej kołdrze - był wśród tych obrazów z Polski chyba najefektowniejszy, najbardziej nowoczesny. Spotkaliśmy się po latach, miałem tu wówczas własną wystawę, tylko co wyszło moje Oko. Po obejrzeniu mojej wystawy i prze-czytaniu książki, w dyskusji, a potem listownie, zarzucił mi po przyjacielsku, że tkwię zbytnio w zmurszałej przeszłości, w jakiejś wierności duchom młodości heroiczno--krakowsko-paryskiej kapistów, opartej na okropnym nieporozumieniu, niezrozumieniu wartości zjawisk malarskich współczesnych." "Kultura", 1962Potworowski pisze często długie listy do żony Magdaleny(Magi) mieszkającej w Londynie. Stały się one rodzajem dziennika. Pisał w nich o bieżących wydarzeniach, o obrazach, które malował, o sztuce, o swoich niepokojach i złym samopoczuciu, a także o tym, co go cieszy - o "kolosalnych planach".30 marca 1961 roku pisze do Magi z Sopotu. Z listu wynika, że nie przesądził jeszcze ostatecznie, czy zostanie w Polsce, chce jeszcze przygotować tu wystawę planowaną w 1962roku w Anglii. Pisze, że jest szczęśliwy, kiedy jest w harmonii z sobą, a dzieje się tak, gdy otwiera drzwi do podświadomości. Kwestia ta przewijała się często także w poprzednich latach. "Podświadomość jest źródłem twórczości, ale dzieło artysty jest rezultatem pracy jego inteligencji logicznej i jasnej odkrywającej dla ludzkości to, co było niezrozumiałe i nieznane. [...]Jeżeli chodzi o stan psychiczny w czasie tworzenia obrazu, to jest on sumą najwyższego zaangażowania emocjonalnegoi umysłowego. Możliwie najgłębszym przeżyciem aktualne-go zagadnienia.Kontakt z ręką następuje drogą znajdującą się poza kon-trolą naszej świadomości, nigdy wprost.Może to wygląda na paradoks, ale jest to bardzo subtelnaprawda, jedna z najważniejszych, jakie znam.""Kochana Maguniu,Jedno żebro mam naruszone, żeby oprzytomnieć po Pary-Żu. W ponure, zimne północne morze śniegiem zaprószonewszedłem i próbując żółtą farbę myślę o wyspie na MorzuEgejskim, na którą mam pojechać, ażeby w burzy zginąć,jedną nogą w wodzie, w świat zielony się zanurzyć.Zacząłem malować z uporem, chcąc przerobić wszystkiezgasłe płótna, bo te zawsze zostają w pracowni. Zdecydo-wałem, że jednak zostanę do wiosny następnej w kraju,żeby zmontować, zrobić tę wystawę monstre, którą zdobędęświat. Mogę być szczęśliwy wtedy, kiedy jestem w harmoniize sobą, a jestem, kiedy otwieram drzwi do podświadomościi właśnie teraz jestem, tu, w tej chwili.Provence jest cudna na wiosnę, ciągle ją widzę i zacząłemją malować, a może wprowadzać jej jasność we wszystkieobrazy, które są ponure. Ale czytam opowiadania japoń-skie, piękne pełne goryczy o przerażającej przenikliwości.S. Beckett napisał książkę Comment c'est, której treść jestokrągła, kiedy skończysz, możesz zacząć od początku dal-szy ciąg czołgającego się w mule człowieka. FaulkneraL 'historie d'une force jest też w mętnej wodzie, ale czy ma-larstwo ma prawo być męcząco gorzkie i beznadziejne?Może być w beznadziejności zrobione na. pewno, ale depre-sja chyba to nie jest jego zadaniem, musi przejść przez tęrozpacz najbardziej gorzką i wydobyć się z niej o tyle, o ilesię to uda, tyle jest warte.Jeżeli sobie wyobrażę, że nie porusza mną cała ogromnaemocja aktualna, myślę, że coś niedobrze, jestem za wąskiw odczuwaniu, ale rezultat zawsze jest kawałkiem szmatyzrobionym byle jak. Wszystko to ta postawa ogólna, onarobi wartość dzieła bez względu na lichość materiału."Sopot 30 III1961Tymczasem coraz większy niepokój budzi stan zdrowia ar-tysty. Z listów dowiadujemy się, jak dramatyczny był tenostatni rok jego życia, jak walczył z narastającym ciągleosłabieniem. Obserwujemy jakby przypływy i odpływyenergii i sił, a co za tym idzie optymizmu, przeplatanekrótszymi chwilami zwątpień, niepokoju, a nawet rozpaczy.Znając temperament artystyczny Potworowskiego i nigdynie opuszczającą go pasję twórczą, zrozumieć można, jaktrudno mu było pogodzić się z koniecznością ograniczaniawysiłku, właśnie jemu, dla którego malowanie było tak sa-mo niezbędne w życiu jak oddychanie i sen."Sobota, 24 czerwca 1961Droga i Kochana,Próby kuracji nic nie pomogły. Ale mam kolosalne plany.Wprowadzę charakter i dzikość pierwotną na przekór po-ziomowi do malarstwa mego kraju, nie tę fałszywą pocho-dzącą od chęci zaimponowania widzom, ale tę, która wy-myśliła łuk zabijający pokolenia. Co za cudowny koniecSokratesa, któremu nogi sztywnieją, ale który pisze, głowępełną myśli cudownych ma zupełnie jasną. Śmierć jestchyba najwspanialszym zdarzeniem życia, jeżeli potrafićuderzyć w czarną kurtynę jak Byk.Czy pamiętasz moje hiszpańskie listy o arenie, są gdzieśw mojej pracowni w Londynie. Zresztą dosyć tych pogro-bowych nonsensów. Zabieram się do różowego zimnegobezlitosnego koloru, który był i jest mój.Listy Spinozy sprawiają mi radość bez względu na to,o czym pisze, o nieaktualnych zagadnieniach, o rzeczach,które przebrzmiały, jest w jego słowach czysty dźwiękumysłu jasnego, który rozumie istotę rzeczy, jakby kon-strukcję myślenia samego, na którą to mogę swoje myślinałożyć."Lipiec spędza Potworowski z Doreen w Kazimierzu. Pomi-mo osłabienia odbywa długie spacery. Mieszkanie zastałbardzo zapuszczone. Urządzał je więc według własnychupodobań. Miał niezwykły dar aranżacji pomieszczeń.Zanotował: " Teraz wnętrze jest jak salon, w którym możnamyśleć i działać".Jest jednak zmęczony, bo nizinne powietrze mu nie sprzy-ja. Chciałby pojechać do Nidzicy. Pisze:"Wierzę w cuda i wierzę, że obraz wydarty przemocą niezna-nemu zwycięży nieprawdę i zakłamanie (jak pan Moselle),ani na chwilę nie wątpię w sens ludzkości jako całości, jaknie wątpię w moje osobiste zwycięstwo, chociażby ono miałopozory klęski, nie odkładam nic na potem, sam to robię.Hemingway natchnął mnie do tego, żeby dalej być jak naj-bardziej aktywny".z listu do Magi z 8 lipca"Powoli beznadziejne uczucie końca przestaje mnie mę-czyć, końca fizycznego, od środka, niezależnego od mojejwoli myślenia jasnego i precyzyjnego, może uda mi sięopanować chorobę nóg."z listu do MagiPlanuje namalowanie dużego obrazu żniwnego, zamawiablejtram składany 280 x 11O cm. Zamawia też taboret dosiedzenia przy malowaniu. Na spacerach robi liczne szkicenatury, które mają mu pomóc także przy malowaniu obra-zÓw w Sopocie.Maluje już z myślą o przygotowaniu obrazów na wystawęindywidualną w Muzeum Narodowym w Poznaniu, przewi-dzianą na styczeń 1962 roku. Na wystawie mają być ekspo-nowane prace powstałe w Polsce."Powoli i z trudem maluję ten leżący pejzaż. Pejzaż Środ-ka, leniwy i monotonny jak rozlewisko błotnistej, szerokiejrzeki. Jest on w pewnym sensie charakterystyczny, aletrzeba diabelskiego wysiłku, żeby go chcieć. Dlatego mu-szę chodzić po kilkanaście kilometrów, żeby choć kawałektego kraju zobaczyć jako jakąś całość, z głową i ogonem."z listu do Zdzislawa Kępińskiego" W gorące dnie lipcowe, w czasie żniwnym, kiedy słońceświeci i jest cicho, czas jest jakby zawieszony - zatrzyma-ny na jedną sekundę. Obraz musi być jak najkrótszyw czasie i właśnie dlatego interesowała mnie od dawna tasprawa gorącego lata, kiedy czas się zatrzymuje na jednąchwilę, szukam elementów widzialnych tego faktu. Znala-złem nogi i środek i nawet głowę, która jest z wody w tymwypadku z Wisły. W poniedziałek dostanę blejtram na 280cm i będę mógł zacząć pracować nad samym płótnem.Tymczasem co dzień chodzę 5 kilometrów do tego miejsca,gdzie się to wszystko dzieje, zabiera to 4-5 godzin czasu.Mam wrażenie, że robię wiele szkiców z natury, które do-pomogą mi do rozwiązania również tego obrazu z Sopotz tęczowym pasiakiem."z luźnych notatek Potworowskiego"Słońce chłodne, kochana Maguniu, liście czerwienieją, je-stem z powrotem w mojej pracowni, jest wcześnie rano, je-stem sam. Zaczynam nową rundę w malarstwie, jest ona mipotrzebna żeby zebrać siły "resztki" i zrobić coś bardziejsubtelnego. Wiesz, że czasem, kiedy oglądam moje obrazydawne, doznaję olśnienia, jakimś cudem zostało tam zreali-zowane wielkie ciepło i radość. Cała gmatwanina ambicji,organizacji wystaw, podróży to konieczne borykanie sięz materią, ale są one bez znaczenia na dłuższą metę. Jak do-stanę wiadomość od Gimpla, kiedy mniej więcej będę mógłmieć wystawę w Londynie, to napiszę i urządzimy tak, że-bym mógł pożyczyć studio na parę tygodni, chyba jeszczew końcu lata - wczesna jesień, bo chciałbym wrócić do kra-ju na zimę. Wystawa w Paryżu - kwiecień - potem południeFrancji i praca - potem wystawa w Londynie, USA, ale tomnie nie nęci. Myślę, że jest to pozytywny list o konkret-nych faktach i planach realnych, muszę mieć legalny ślubz D., bo na to zasłużyła, maluje coraz lepiej i jest dla mniewzorem i patrzę na jej szkice, żeby podciągnąć moje obrazy"z listu do Magi, 27 września 1961Artysta koresponduje również z byłym ambasadorem Eu-geniuszem Milnikielem i jego żoną, których poznał jeszczew Londynie. Potworowski cenił bardzo tę przyjaźń.W sierpniu wyjeżdżają jeszcze z Doreen w Góry święto-krzyskie i tam Potworowski czując się lepiej odbywa dłuŻ-sze spacery , m.in. na Górę św. Katarzyny. Pisząc o nastro-jach nadmienia: "pożycie nasze jest ciężkie, ale dobrei głębokie, uszlachetniamy się obcowaniem z przyrodą".Wielką radość sprawia Potworowskiemu wiadomość o po-wodzeniu jego obrazów na wystawie ,,15 Polish Painters"w Muzeum of Modern Art w Nowym Jorku we wrześniu1961 roku, kilka jego obrazów zostało zakupionych przezkolekcjonerów (Rockefeller, Zimmerman, Thompson). Stajesię to bodżcem do jeszcze większego wysiłku. Robi planyna wiosnę następnego roku. Pisze o tym wszystkim dożony Magi do Londynu (17 września i 10 października).Stan zdrowia wymaga jednak zrezygnowania z pracyna uczelniach w Poznaniu i Gdańsku. Po okresie poprawyznowu następuje pogorszenie i seria ostrych kuracji. Pomi-mo to pracuje gorączkowo w Sopocie, jakby zdając sobiesprawę, że zostało tak niewiele czasu.Powstają całe cykle pejzaży - maluje po kilka obrazów rów-nocześnie. Wiele z nich zostało nie dokończonych.Maluje dużo aktów, m.in. Akt fioletowy, Akt owalny, Dziew-czyna na wznak, Córka praczki (Zośka) (wszystkie wh. pry-watna, depozyt w Muzeum Narodowym w Warszawie)."Jeśli zacznę malować coś wspaniałego, piękne dziewczę,powoli dochodzę do wniosku, że muszę poświęcić ten pięk-ny przedmiot, ażeby utrzymać piękno mego płótna."Przygotowuje obrazy na wystawę w Poznaniu. Przypuszczajednak, że zostanie ona przyjęta grobowym milczeniem."Ta wystawa zapewne mnie skończy, jak przepowiadająmoi przyjaciele."W listopadzie, po krótkim pobycie w Warszawie, pisze doZdzisława Kępińskiego:"Czuję się bardzo źle, tak jakby wszystko rozsypywało misię w rękach.Czuję, że nie będę nigdy w stanie zrozumieć waszych roz-mÓw i narad przy wódce - czuję się wtedy zupełnie zgubio-ny. Moje osobiste sprawy, które polegają na robieniu kon-kretnych rzeczy moimi rękami, zaczynają wydawać się mijakimś nieporozumieniem, nie na poziomie. Nigdy nieprzeniosę się do Warszawy."list z 7 listopada 1961Marek Żuławski, który przyjechał z Londynu do Potwo-rowskiego, napisał obszernie o nim w londyńskich" Wiado-moŚciach", tak kończąc artykuł:"Potworowski umiał nadać kształt tej realności. Niewątpli-wie dominowały w jego obrazach zagadnienia ściśle malar-skie, ale było w nich coś więcej, coś, co wykracza pozagranice czystej estetyki. Prowadziły do nowych konkluzji,rozszerzały widnokręgi doznania, wzbogacały i pogłębiałypoczucie rzeczywistości patrzącego."W styczniu 1962 roku w Muzeum Narodowym w Poznaniuodbyło się otwarcie indywidualnej wystawy prac PiotraPotworowskiego powstałych w Polsce w latach 1958-1962.Następuje pogorszenie stanu zdrowia i pobyt w szpitalachw Poznaniu i Warszawie. Pomimo choroby Potworowskiwykonuje jeszcze szkice do scenografii Dziadów AdamaMickiewicza dla Teatru w Katowicach.Po ciężkiej operacji płuc pisze jeszcze do Kępińskiego:"Doskonale się czuję i jestem bardzo szczęśliwy, może dla-tego, że wpakowali mi jakiś aparat do płuc i to mnie szale-nie podnieciło.Nie mam żadnego uczucia choroby, ani nie czuję się prze-śladowany przez los! Myślę, że udało mi się przez ostatnieparę miesięcy doprowadzić malarstwo do prawie matema-tycznej precyzji, a jednocześnie zachować zupełną niewin-ność uczuć.Dlatego jestem taki szczęśliwy i nie żałuję ani chwili życia,zresztą na pewno wyżyję! Moi przyjaciele są wspaniali,a Ty jesteś zupełnie cudowny. Strasznie Was przepraszamza tyle kłopotów, które Wam sprawiam, ale na pewno na-maluję nowe panneau do Gołuchowa za pomocą oŚwietle-nia wewnętrznego płuc - jest to pewien fioletowy odblask,który zauważyłem w sali operacyjnej.Jestem najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, a to chy-ba jest najlepszym objawem poprawy."31 stycznia 1962W marcu 1962 roku w Galerie Lacloche w Paryżu otwartoindywidualną wystawę obrazów Potworowskiego. Dobre re-cenzje. Między innymi Jacques Michel pisze w "Le Monde":"Oto nowy reprezentant Polski, którego malarstwo ukazu-je nam szczere, oryginalne spojrzenie. Potworowski jawisię jako malarz koloru świecącego i lekkiego. Czy mogąbyć powierzchowne te wielkie promieniujące kręgi, teczerwone, fiołkowe, przepojone światłem, które świadcząo myśli, dekoracji i przepychu iście wschodnim."Józef Czapski pod wrażeniem tej wystawy pisze:"Wszystkie cechy Potworowskiego tu grają, wystawa jestświetna i nie wiem, czy nie najsilniejsza w swoim wyraziewśród nowoczesnych wystaw, które tej zimy udało mi sięwidzieć (w Paryżu), rzadkie poczucie plamy barwnej, wy-korzystanie wypadku zestawienia poszczególnych materiibarwnych..."Piotr Potworowski umiera 24 kwietnia 1962 roku w Warsza-wie. Zostaje pochowany w Alei Zasłużonych na Powązkach.Już wkrótce po śmierci Piotra Potworowskiego podjętezostały prace mające na celu odszukanie dzieł artystyw kraju i zagranicą. Wiadomo było jedynie, że kilka pracprzedwojennych znajduje się w muzeach i nielicznew rękach prywatnych.Poszukiwania zaczęłam od Grębanina i pobliskiego Kępna.Okazało się, że w Muzeum Okręgowym w Kępnie znajdujesię wiele prac Potworowskiego na papierze, w tym szki-cowniki. Wnukowi byłego burmistrza Kępna, mecenasowiLechowi Kokocińskiemu, zawdzięczam poznanie kilku wła-Ścicieli prac Potworowskiego (głównie akwarel i gwaszy).Stypendia Instytutu British Council od 1968 roku umoŻli-wiły poszukiwania w Anglii - pobyt w różnych miejscowo-Ściach, w których przebywał Potworowski. Zacząłam odLondynu. Z wdzięcznością wspominam pierwszą żonę Piotra,Magdalenę, która z wielką życzliwością przyjęła plan tejpracy; uzyskałam od niej wiele informacji i materiałów.Córka Anna, która wówczas wykładała w Central Collegeof Art, pomagała mi w inwentaryzowaniu prac będącychw posiadaniu rodziny. Duża część była w domu synaPiotra- Jana (matematyka, pracownika uniwersytetu).Wiele pomogli mi także: Mateusz Grabowski - kolekcjoneri właściciel galerii posiadający obrazy Potworowskiegoz lat czterdziestych; Marek Żuławski, który znał dobrzePiotra, a także Hanna Segal posiadająca kolekcję bardzodobrych obrazów Potworowskiego.Oparciem była Tate Gallery - zapewniała dostęp do mate-riałów, biblioteki, magazynów, a także ułatwiła kontaktz artystami i krytykami angielskimi, którzy znali Potwo-rowskiego.W Corsham byłam gościem lorda Paula Methuena, właŚci-ciela zamku Corsham Court, w części którego mieściła sięBath Academy of Art. Poznałam też rektora ClilfordaEllisa i otoczenie, w którym pracował Potworowski.Adrian Heath, zawsze chętny do pomocy, mieszkał wtedyw domu, który był własnością Potworowskiego w latach1954-1956.Miesiąc spędziłam w Kornwalii - po części u malarza,przyjaciela Potworowskiego, Bryana Wyntera, który poka-zał mi St. Ives, miejsce, gdzie był domek Piotra. Poznałamteż wówczas wielu artystów kornwalijskich, m.in. BarbaręHepworth, Rogera Hiltona, Patricka Herona, miałammożliwość przyjrzeć się pracom w atelier Petera Lanyona.W Wookey Hole, gdzie spędził Potworowski lata 1946-1948,odwiedziłam Barker-Millów. Mają pięć obrazów, najwaŻ-niejszy - Plaża w Kornwalii, jest w Londynie. Royal Westof England Academy posiada trzy obrazy.Zebrane materiały (spis ponad 200 prac) umożliwiły opra-cowanie obszernej dokumentacji do katalogu monograficznej wystawy Piotra Potworowskiego w Muzeum Narodowymw Poznaniu w 1976 roku (komisarz I. Moderska). WypoŻy-czono też obrazy z Anglii.Pobyt w 1981 roku poświęcony był przygotowaniomwystawy retrospektywnej Potworowskiego w Londyniew Institute of Education-Art Dpt oraz w Royal West ofEngland Academy w Bristolu. Otwarcie obu wystaw odbyłosię w lutym 1984 roku, organizatorem było MuzeumNarodowe w Poznaniu (komisarz I. Moderska).Na ostatniej wielkiej wystawie Piotra Potworowskiegow Zachęcie w 1996 roku (komisarz Jarosław Świerszcz,współpraca Anna Zdobiak) dołączono jeszcze prace artysty znalezione przez Jana Potworowskiego u rodzinyw Londynie.

Irena Moderska

Wystawy


WYSTAWA MALARSTWA T P POTWOROWSKIEGO, GALERIA MIEJSKA, CHORZÓW
2 - 6 - 2007 http://www.galeriamm.art.pl/

Wystawy indywidualne



2003 kwiecien, Ambasada Rzeczypospolitej Polskiej w Londynie

2001 październik, Galeria New Art Media, Warszawa

1998 maj -lipiec Potworowski. Galeria Wahl, Warsaw

1997 wrzesien Peter Potworowski, Galeria Sztuki Wspolczesnej BWA, Centrum Rysunku i Grafiki im. a Kulisiewicza, Kalisz

listopad - grudzien Peter Potworowski. Unknown works 1950--1958, Galeria Studio Centrum im. Stanislawa Ignacego Witkiewicza, Warsaw

listopad Peter Potworowski. Prace na papierze, Galeria Miejska BW A Arsenal, Poznan

1898--1962, Galeria Sztuki Wspolczesnej Zacheta, Warsaw

1996 maj Peter Potworowski. Galeria Miejska, Mosina

1993 luty, Peter Potworowski, Studia do.." Galeria u Jezuitow, Poznan

1990 Peter Potworowski 1898--1962, BWA, Katowice

1988 Peter Potworowski. Dom Cechu Rzemiosl Roznych, Kepno

1987 Peter Potworowski Malarstwo, Muzeum Historyczne, Sanok

1984 wrzesien Peter Potworowski. Institut Polonais, Paris

1984 luty - marzec Peter Potworowski 1898--1962, Royal West of England Academy, Bristol; Bloomsbury Gallery; University of Londyn, Art Departament, Londyn

1983 Malarstwo Piotra Potworowskiego, Muzeum Okregowe, Rzeszow

1982 lipiec, PeterPotworowski, BWA, Koszalin

1976 pazdziernik - 1977 kwiecien, Peter Potworowski 1898—1962, Wystawa monograficzna, Muzeum Narodowe, Poznan (moved to Muzeum Narodowe we Wroclawiu)

1973 grudzien - 1974 maj, Peter Potworowski - Fine Arts, Muzeum Narodowe, Gdansk

1968 sierpien - wrzesien, “Kolorystyczne malarstwo a Petera Potworowskiego”, Muzeum w Kepnie, Kepno

1963 Maj - Czerwiec, Scenografie Piotra Potworowskiego, Teatr im. Wojciecha Boguslawskiego, Kalisz, BWA Arsenal, Poznan

lipiec, Paintings and Lithographs by Peter Potworowski Memorial Exhibition, Corsham

marzec - kwiecien Potworowski. Galerie Lacloche, Paris

1962 Styczen, Peter Potworowski’s, Works between 1958 and 1962, Muzeum Narodowe, Poznan

1958 - 1959 Peter Potworowski’s Paintnings Exhibitions, Muzeum Narodowe, Poznan; Palac Sztuki. Kraków; BW A, Sopot; Muzeum Narodowe, Warsaw

1956 pazdziernik, Recent Paintings by Peter Potworowski and Alan Davie, Gimpel Fils Gallery, Londyn

1954 Styczen Pic and Peter Potworowski. Gimpel Fils Gallery, Londyn

1952 marzec - kwiecien Peter Potworowski. Gimpel Fils Gallery, Londyn

1950 maj, Pic and Peter Potworowski. Gimpel Fils Gallery, Londyn

1948 listopad - grudzien Peter Potworowski also Guaches by Giorgio Cipriani, Gimpel Fils Gallery, Londyn

1946 Styczen T. Potworowski. Norman Notley, Fred Ulman, Redfern Gallery, Londyn

1941 Tavlor och traskkulpturer av Peter Potworowski. Gripsholm, Sztokholm

1938 pazdziernik - grudzien, Instytut Propagandy Sztuki. Warsaw

1933 pazdziernik, Peter Potworowski and Waclaw Taranczewski, Towarzystwo Przyjaciol Sztuk Pieknych, Kraków

1928 Sailing Ships, Claridge Gallery, Londyn





Wybór wystaw zbiorowych

1998 lipiec - wrzesien Polski Paris Od Michalowskiego do Lebensteina. Malarstwo Polskie z kolekcji Wojciecha Fibaka, Panstwowa Galeria Sztuki, Sopot

1945-1996, Polonia Expresz Fesztival, Mucsarnok, Szepmuveszeti Muzeum, Budapeszt (wystawa
eksponowana w Wilnie, Rydze, Tallinie)

1997 Styczen - luty, Lengyelorszag Muveszet

pazdziernik -listopad Wokol Kapizmu - Szkola Sopocka, Panstwowa Galeria Sztuki, Sopot

wrzesien - pazdziernik, Lustoslawski - homagium, Galeria Kordegarda, Warsaw

1923-1939, Muzeum Narodowe, Kraków

czerwiec - wrzesien Gry Barwne Komitet Paryski

czerwiec - sierpien, Odwilz sztuka ok. 1956 roku, Muzeum Narodowe, Poznan

1996 luty, II Forum Lutoslawskiego Spotkanie poprzez muzyke, Filharmonia Narodowa, Warsaw

1995 pazdziernik - 1996 Styczen, Wokol Kapizmu - Okres paryski, Muzeum Narodowe, Gdansk

pazdziernik, 75-lecie powstania Panstwowej Wyzszej Szkoly Sztuk Plastycznych w Poznaniu, PWSSP, Poznan

Peter Potworowski, Zamek Ksiazat Pomorskich, Szczecin

1994 Styczen - kwiecien, Kolorysci z kolekcji Muzeum Narodowego w Poznaniu Hanna Rudzka--Cybisowa Jan Cybis Artur Nacht-Samborski

listopad - grudzien, Kolorysci Jan Cybis Artur Nacht-Samborski Peter Potworowski, BWA, Konin

1993 czerwiec - sierpien, Wystawa artystow polskich uczestnikow .,documenta" w Kassel w latach 1959-1992, Muzeum Okregowe im. Leona Wyczolkowskiego, Bydgoszcz

1992 maj - pazdziernik, Malarstwo polskie w kolekcji Ewy i Wojciecha Fibakow, Muzeum Narodowe, Warsaw, Muzeum Narodowe, Poznan

listopad- grudzien, Kolekcja dr. Lecha Siudy, Galeria Wystaw Autorskich, Muzeum Narodowe, Poznan

1991 maj - czerwiec, ZPAP Trwanie i Obecnosc, BWA, Poznan

Brytanii, Dom Polonii, Pultusk

1989 lipiec - sierpien, Polscy malarze w Wielkiej

W kregu koloryzmu, Muzeum Okregowe, Rzeszow, Polskie Malarstwo Wspolczesne, Lwowska Galeria Obrazow, Lwow

1988 Polnische Malerei seit 1945, Galerie der Stadt Esslingen Villa Merkel, Esslingen

listopad - grudzien, Polsnische Malerei 1945-1986, Museum Wiesbaden, Wiesbaden

1987 czerwiec - wrzesien, Polska Sztuka Wspolczesna w zbiorach Muzeum Narodowego w War-
szawie, Muzeum Narodowe, Warsaw

Narodowego w Krakowie, Galeria PRO, Kraków

czerwiec, Kolorysci polscy ze zbiorow Muzeum

1986luty - marzec, Artysci Poznania 1945-1986, Muzeum Narodowe, BW A, Poznan

marzec - kwiecien, Malarstwo Polskie 1944-1984, BWA, Bydgoszcz

1985 luty - kwiecien, St. Ives 1939-1964 Twenty Five Years of Painting Sculpture and Pottery, Tate Gallery, Londyn

grudzien, Lengyel Festeszet 1944-1984, Mucsarnok, Budapeszt

1984 marzec - kwiecien, Polnische Malerei des 19. und 20. Jahrhunderts, Neue Berliner Galerie im Alte Museum, Berlin

maj - wrzesien, Kapisci i ich pozniejsza tworczosc, Muzeum Zamkowe, Malbork, Muzeum, Kwidzyn

1945-1983, Galeria Sztuki BWA, Sopot

czerwiec - wrzesien, Malarze i Rzezbiarze Sopoccy

1983 Styczen - luty, Rzeczywistosc i wyobraznia. Wystawa zbiorow polskiej sztuki wspolczesnej Muzeum Narodowego we Wroclawiu, CBWA Zacheta, Warsaw

1982 grudzien - Styczen, 1983 Kolorysci polscy, BW A, Opole

1982 kwiecien - maj, Kolorysci polscy ze zbiorow Muzeum Narodowego w Poznaniu, BW A, Jelenia Gora

w sztuce polskiej, Muzeum Narodowe, Wroclaw (wystawa przeniesiona do CBW A Zacheta, Warsaw)

1980 pazdziernik - luty 1981 Ekspresjonizm

1979 listopad - Styczen, 1980 35 lat malarstwa w Polsce Ludowej, Muzeum Narodowe, Poznan (moved to CBW A Zacheta, Warsaw)

lipiec - sierpien, Malarstwo polskie 1944-1979 ze zbiorow Muzeum Okregowego w Bydgoszczy, Muzeum Okregowe im. Leona Wyczolkowskiego, Bydgoszcz

1979 maj - lipiec, Lengyel Kolorizmus, Szepmuveszeti Muzeumban, Budapeszt

czerwiec - wrzesien, Kolor w malarstwie polskim XIX i XX wieku, Muzeum Narodowe, Poznan
listopad - grudzien, Polnischer Kolorismus, Kunstgalerie, Gera

1978 marzec - maj, Expozitia Colorismul Polonez, Muzeul de arta, Bukareszt

listopad - grudzien, Cornwall 1945-1955, New Art Centre, Londyn

1977 czerwiec - sierpien, Kapisci, Muzeum Historyczne m. Krakowa, Kraków

1976 Styczen - pazdziernik, Wystawa kolekcji Mateusza Grabowskiego, Muzeum Sztuki, Lodz, Muzeum Narodowe, Warsaw; Muzeum Narodowe, Gdansk; BWA, Bydgoszcz; BWA, Szczecin; Muzeum Ziemi Lubuskiej, Zielona Gora

30 dziel na 30-lecie. Krytycy sztuki wybieraja, CBWA Zacheta, Warsaw

czerwiec - sierpien, Polnische Koloristen aus dem Nationalmuseum Poznan, Museum am Ostwall, Dortmund

1975 Styczen - luty, Koloryzm w malarstwie polskim, Muzeum Pomorza Srodkowego, Slupsk

1974 pazdziernik - Styczen, 1975 Arcydziela sztuki polskiej XX w. z Galerii Muzeum Narodowego w Krakowie, Muzeum Swietokrzyskie, Kielce

1974 czerwiec - sierpien, Plastyka marynistyczna w XXX-ecie PRL, Muzeum Pomorza Srodkowego, Slupsk

1973 kwiecien - maj, Plastyka teatralna w Szczecinie, Zamek Ksiazat Pomorskich, Szczecin

1972 sierpien - pazdziernik, Wies polska w malarstwie XIX i XX w., Muzeum Okregowe im. Leona Wyczolkowskiego, Bydgoszcz

lipiec - sierpien, Ogolnopolska wystawa malarstwa, rzezby i grafiki "Portret czlowieka", CBWA Zacheta, Warsaw

1971luty - maj, 25 lat malarstwa polskiego, Muzeum Narodowe, Poznan

listopad- grudzien, Malarstwo w Polsce Ludowej, Muzeum Narodowe, Warsaw

1970 Styczen - marzec, 1000 Years of Art in Poland, Royal Academy of Arts, Londyn

lipiec - sierpien, Wystawa malarzy Wybrzeza w 25-lecie PRL, Muzeum Pomorskie, Gdansk

1969 lipiec - sierpien, Plastyka Poznanska w 25-lecie PRL, Muzeum Narodowe, Poznan

1968 luty - marzec, S ix Painters from Poland, Royal College of Art (RCA Galleries), Londyn

1965 grudzien - Styczen, 1966 Wystawa Malarstwo Rzezba. Zbiory Muzeum Pomorza Zachodniego i depozyty dla Galerii Sztuki Wspolczesnej, BWA, Szczecin

Corsham Painters and Sculptors, The Art Council Exhibition; Darlington College of Art, Totnes; Graves Art Gallery, Sheffield; Arts Council Gallery, Cambridge; Middlesbrough Art Gallery, Middlesbrough

1965 Styczen, Drian Artists, Drian Galleries, Londyn

1962 grudzien - luty, 1963 Polnische Malerei von Ausgang des 19. Jahrhunderts bis zu Gegenwart, Museum Folkwang, Essen (1963 wystawa przeniesiona do Stuttgartu, Bremy, Karlsruhe)

1962 sierpien - wrzesien, Peintres de la Galerie, Galerie Lambert, Paris

1961-1962, 15 polish painters, Museum of Modern Art, Nowy Jork (wystawa przeniesiona do: Carnegie Institute, Pittsburg; Minneapolis Institute of Art, Minneapolis; Washington University; St. Louis; Wiliam Proctor Institute; Utica Muscon; Museum of Fine Arts, Montreal; The National Gallery of Canada, Ottawa)

1961 listopad - Styczen, 1962 Polskie dzielo plastyczne w XV-Iecie PRL, Muzeum Narodowe, Warsaw

pazdziernik,- grudzien Polsk Maleri, Nasionalgaleriet, Oslo

maj, Contemporary Polish Painting and Sculpture, Gres Gallery, Waszyngton

1961 luty - marzec, Douze paintres polonais modernes, Musee National d'Art Modeme, Paris

Prize-winners from the XXX Venice Biennale, World House Gallery, Nowy Jork

czerwiec - pazdziernik, Malarstwo polskie od polowy XVIII wieku do dnia dzisiejszego, Muzeum Narodowe, Warsaw

czerwiec - wrzesien, XXX Biennale Internazionale d'Arte, Pawilon Polski, Wenecja

czerwiec, Wystawa malarstwa Petera Potworowskiego, Adama Marczynskiego, Waclawa Taranczewskiego, Muzeum Narodowe, Kraków

1960 marzec - kwiecien, Flity Years of Polish Art, Herbert Art Gallery and Museum, Coventry

pazdziernik - listopad, Pologne 50 ans de peinture, Musee d'Art et d'Histoire, Genewa

pazdziernik - listopad, Poolse schilderkunst van nu, Stedelijk Museum, Amsterdam (moved to Kopenhaga, Polsk maleri, Frederiksberg Raadhaus, listopad - grudzien)

lipiec - wrzesien, Documenta II Kunst nach 1945, Fridericianum, Kassel

maj, Femtio ar Polskt Malerei, Kungl Konstakademien, Sztokholm

marzec - kwiecien, Art Polonais. Poolse Kunst, Palais des Beaux-Arts, Bruksela

marzec - kwiecien, II Salon Marcowy, BWA, Zakopane

1959 luty, - kwiecien Od Mlodej Polski do naszych dni - rysunki i szkice malarskie, Muzeum Narodowe, Warsaw

1957 czerwiec, Galeria Polskiego Malarstwa Wspolczesnego, Muzeum Narodowe, Poznan

Aspects of Contemporary English Painting, Persons Gallery, Londyn

kwiecien - maj Londyn Group, Annual Exhibition, RWA Galleries, Londyn

1956 luty, Exhibition of Paintings by Peter Potworowski, Peter Lanyon, Bryan Wynter and Paul Feiler, The Octagon, Bath

listopad - grudzien, Londyn Group Members Exhibition, Whitechapel Art Gallery, Londyn

1955 luty - marzec, Polish Painters in Britain. Adler, Gotlib, Knapp, Kom, Ruszkowski. Potworowski, Topolski. .,Marek" Zulawski. Crane Gallery, Manchester

1954 Small Pictures Exhibition, Willis Gallery, Bath

1953 West Country Landscape, The Arts Council - South Western Region, Bristol

Annual Review of Works by Artists of Gallery, Gimpel Fils Gallery, Londyn

1952 listopad, Londyn Group Exhibition, New Burlington Galleries, Londyn

1951 marzec, Londyn Group Exhibition, New Burlington Galleries, Londyn

1950 sierpien, Summer Exhibition, The Carne Gallery, Manchester

1947 Exposition International d'Art Moderne, Mnsee d'Art Modeme, Paryz

1938 Styczen, Wystawa malarstwa. Grupa K.P., Salon 35, Poznan

grudzien, IX Salon Malarski. IPS, Warsaw (przeniesiony do IPS, Lodz)

pazdziernik, Wystawa prac czlonkow ZZPAP w Poznaniu, Salon 35, Poznan

1937 luty - marzec, Salon Malarski 1937, IPS, Warsaw Wystawa Miedzynarodowa. Sztuka i Technika, Pawilon Polski. Paris

1936 Styczen, Salon Plastykow, IPS, Warsaw czerwiec Wystawa rysunkow i akwarel ZZPAP z Warszawy, Salon 35, Poznan

1935 luty, V Salon Zimowy, IPS, Warsaw (przeniesiony do IPS, Lodz) Ruchoma Wystawa Sztuki, Warsaw

marzec - kwiecien, Wystawa malarstwa Grupy K. P., IPS, Warsaw

1934 Styczen -luty, IV Salon Zimowy, IPS, Warsaw

L. Dolzyckiego, E. Elstera, W. Lama, T. Potworowskiego, D Seydenmanowej, W. Taranczewskiego, Instytut Krzewienia Sztuki, Poznan

grudzien, Wystawa obrazow T. Czyzewskiego,

wrzesien, Wystawa Obrazow, Instytut Krzewienia Sztuki. Poznan

1933 czerwiec - lipiec Wystawa grupy Plastykow Nowoczesnych, IPS, Warsaw (wystawa przeniesiona do IPS, Lodz)

1932 grudzien - 1933 luty III Salon Zimowy, IPS, Warsaw

pazdziernik Wystawa wspolczesnego malarstwa, Salon Sztuki Wspolczesnej, Poznan

1932 lipiec - wrzesien, Nowa generacja, Palac Sztuki TPSP, Lwow (moved to IPS, Lodz)

1931 listopad - 1932 luty, Instytut Propagandy Sztuki, Warsaw

grudzien, Wystawa malarska Grupy K. P Polski Klub Artystyczny "Polonia", Warsaw

1931 maj, Wystawa mlodego malarstwa polskiego. Grupa K. P, Galerie Moos, Genewa

1930 marzec - kwiecien, Exposition de peintures de Boddane, Boraczok, Cybis, Czapski, Jarema, Jast-Strzalecki. Nacht, Potworowski. Rudzka, Seydenman, Waliszewski. Galerie Zak, Paris

1927 Styczen, Salon des Independants, Grand Palais, Paris

1926 marzec, Salon des Independants, Palais de Bois - Porte Maillot, Paris